Najgłośniejsze upadki to Semax (sieci Deep, Vabbi i Hot Oil), Monnari Trade (m.in. Monnari, Pabia), Galeria Centrum (dawniej w Vistula Group) i Reporter. – Przyczyną upadłości 90 proc. firm w Polsce są zatory płatnicze – mówi Tomasz Starzyk z Dun & Bradstreet Poland.

W styczniu w stan likwidacji postawiono Collar Textil, a jako jedną z przyczyn podaje się upadek najważniejszych partnerów, m.in. Moltona i Galerii Centrum. – Rok 2010 będzie jeszcze trudniejszy. Szczególnie dla producentów odzieży i wyrobów tekstylnych. Wśród nich spodziewamy się niemal dwukrotnie więcej wniosków o upadłość i postępowań likwidacyjnych – dodaje Starzyk. – Analiza blisko 6,5 tys. firm z branży tekstylnej i odzieżowej pokazała, że w znacznie gorszej kondycji znajdują się producenci niż same sklepy odzieżowe. Nic dziwnego, że wśród przedsiębiorców trudno o optymizm. Jacek Ulowski z firmy KAN (marka Tatuum): – Nie liczymy na szybki powrót tak dobrej koniunktury. Kilka lat temu polskie marki odważnie inwestowały. Wydawały krocie na reklamę, budowały sieci sklepów, również zagraniczne. – Będziemy mieli sklepy w całej Europie. Mało tego, również w Chinach – zapowiadał Marek Banasiak, prezes Monnari. Z okazji debiutu giełdowego twarzą marki Monnari została niemiecka top modelka Claudia Schiffer. To ona reklamowała markę na billboardach w całym kraju.

Zarząd spółki rzucił się w wir inwestycji. Z kredytów finansowano rozwój sieci sklepów – w Polsce i za granicą. Zarząd uzupełniał też portfel marek, dokupując nowe – m.in. damskie Molton i Pabia. Przeinwestowali. Kiedy banki odmówiły kredytów, a centra handlowe upomniały się o lawinowo rosnące należności – Monnari ogłosiła upadłość. Spółkę postawiono w stan likwidacji. Pod koniec stycznia tego roku okazało się, że jeszcze jest o co walczyć. Sąd zgodził się na zmianę upadłości likwidacyjnej Monnari na umożliwiającą zawarcie układu z wierzycielami. Zarząd szacuje, że układ powinien zostać zawarty w drugim kwartale. W opublikowanej strategii spółka zapowiada: rezygnację z dynamicznego rozwoju sieci salonów, wstrzymanie ekspansji zagranicznej, koncentrację na marce Monnari, ograniczenie liczby salonów do stu (42 proc. wcześniejszej łącznej sieci sprzedaży), likwidację wszystkich sklepów działających pod marką Pabia i nierentownych pod marką Monnari, a zamiast wielkich przecen w sklepach – zmniejszanie powierzchni handlowej i lepsze prognozowanie sprzedaży oraz rezygnację z budowy grupy kapitałowej.

Pomysł na obcięcie kosztów to również rezygnacja z nierentownych sklepów. Bogusz Kruszyński, wiceprezes spółki Redan: – Jak mówi chińskie przysłowie – "kryzys to wyzwanie". Na jednych działa negatywnie, innym daje impuls do działania. Kiedy uświadomiliśmy sobie, że dekoniunktura nie będzie trwała miesiąc, ale ze dwa lata, zareagowaliśmy i skasowaliśmy nierentowne sklepy. Ofiarą padły butiki marki Troll. Redan jeszcze rok temu miał 36 sklepów tej marki. Zakończył rok z siedmioma. Dwa sklepy na pewno jeszcze zamkniemy, trzy zostaną, a ważą się losy reszty. – Ich powierzchnie były niewielkie, a produkty w relatywnie niskich cenach. Nie dało się na nich zarabiać. Dlatego zostaniemy tylko w topowych centrach: łódzkiej Manufakturze, Galerii Krakowskiej i chyba w warszawskiej Arkadii – mówi Kruszyński. Nie oznacza to, że Troll zniknie z rynku. Ubrania tej marki trafią do sklepów multibrandowych Top Secret & Friends. Spółka otworzyła ich już dziewięć. – Te sklepy są większe i tańsze. Akcjonariuszy to cieszy, bo mamy lepsze wyniki finansowe – dodaje Kruszyński.