Najemcy i zarządcy „jadą” na tym samym wózku

Mariusz Wojdon, wiceprezes Alma Market

Mariusz Wojdon, wiceprezes Alma Market

Tylko na kogo? Chyba jednak lepiej poczekać na zmianę koniunktury – podsumowuje relacje na linii zarządcy – najemcy Mariusz Wojdon, wiceprezes Alma Market.

– Umowa pomiędzy właścicielami centrów i sieciami handlowymi w obecnym stosunku prawnym jest trochę jak akt małżeństwa. Jeżeli wszystkim się powodzi, to współpraca przebiega bez problemów. Każdy w jakimś stopniu zarabia i jest w stanie przełknąć rosnące koszty opłat wspólnych. W małżeństwie nie może jednak być tak, że tylko jedna strona notorycznie jest traktowana nierówno. Przecież nasz cel jest wspólny – jak najlepsze funkcjonowanie danego centrum handlowego. Wszyscy popełniliśmy błędy, które obnażył kryzys. Czas najwyższy na wyciągnięcie wniosków i inne podejście do biznesu. Czy dla właściciela centrum zawsze najlepszym rozwiązaniem jest przyciągnięcie najemców, którzy płacą najwyższe czynsze, czy też takich, którzy stworzą jego specyficzny i atrakcyjnych charakter? Istotna jest również strategia. Czy założeniem inwestora jest jedynie szybkie zbudowanie wartości obiektu poprzez uzyskanie wysokich czynszów, a następnie spieniężenie inwestycji? – zastanawia się Wojdon.

– Funkcjonujemy w realnej gospodarce. W infrastrukturze miejskiej pojawił się duży obiekt, który musi żyć w dłuższej perspektywie. Trudno nie zgodzić się z tym, że są okresy prosperity i stagnacji. Po ostatnich siedmiu tłustych latach przyjść musiały i lata chude. Za nami dwa lata gorszej koniunktury, ile przed nami, tego nikt nie wie. Alma prowadzi z wynajmującymi szereg rozmów na temat czynszów, funkcjonowania, marketingu i tym podobnych kwestii. Są one bardzo trudne, ale w większości przypadków udaje się nam osiągnąć porozumienie. Podstawowym problemem jest jednak brak komunikacji. Większość akcji podejmowanych przez zarządców nie jest uzgadniana z wynajmującymi. Stajemy przed faktem dokonanym. Pytanie tylko, czy te działania przekładają się na sprzedaż. Czy raczej jest to event, który jednorazowo przyciąga tłumy ludzi, żeby zaraz potem centrum znowu świeciło pustkami.
Do tego dochodzi fakt, iż w ostatnim czasie drastycznie spadła liczba dni handlowych. Dla wynajmującego właściwie nic się nie stało. Dla nas to spory problem i istotny spadek obrotów, a koszty stałe nie ulegają zmianie. Właściciele galerii zdają się tego nie dostrzegać. Niezależnie czy sklep jest otwarty, czy zamknięty czynsz się należy, choć obrotu nie ma. To problem Almy, ale w dłuższej perspektywie i zarządcy centrum handlowego. Kontrakt najmu można rozwiązać, podobnie jak akt małżeństwa, jednak to trudny i bardzo kosztowny krok. Warto rozmawiać – mówi Mariusz Wojdon.

Reklama

Galeria Jurajska