Powierza inwestuje mimo kryzysu

Miniony rok był wyjątkowo trudny dla branży modowej w Polsce i na świecie. Jak firma Powierza Family Company radzi sobie z kryzysem?
W ubiegłym roku obroniliśmy się przede wszystkim wzrostem obrotów. Postawiliśmy na jakość oferty produktowej w naszych salonach, jakość obsługi oraz  ponadczasową modę.
Już w październiku 2008 roku, kiedy na rynku zaczęło się robić niespokojnie, podjęliśmy decyzję, by nie działać chaotycznie. Z rozwagą podeszliśmy do podwyżek cen w momencie załamania wartości złotego, nie wykonaliśmy żadnych gwałtownych ruchów i dobrze na tym wyszliśmy. Dowodem jest napływ nowych klientów.
Reprezentujemy marki z wyższej półki. Na tym rynku liczy się stosunek jakości produktu do cen.
 

Co jeszcze przyciągnęło nowych klientów do Państwa sklepów?
Nie opóźnialiśmy dostaw nowych kolekcji. Choćby teraz, gdy w innych sklepach trwają jeszcze wyprzedaże, nasz asortyment w 75 proc. stanowią już modele wiosenne.
Nie ograniczyliśmy także wydatków na reklamę i marketing. Byliśmy cały czas obecni na łamach tytułów kobiecych, które są dla nas ważnym kanałem dotarcia do klientów. Co więcej, w tym roku dodatkowo zwiększyliśmy pulę na tego typu reklamę.
Ponadto skoncentrowaliśmy się na jakości obsługi. Od 2007 roku działamy w ramach systemu zarządzania zgodnego z normą ISO 9001, przechodzimy regularnie zewnętrzne audyty i przestrzegamy zasad dotyczących zarządzania jakością.
 

Czy coś jeszcze pomogło firmie Powierza Family Company obronić się przed kryzysem?
Nie podjęliśmy żadnych nerwowych działań w zakresie polityki sprzedaży i zatrudnienia. Staraliśmy się wypełniać nasze główne zadanie – sprzedawać odzież, obuwie i akcesoria oraz  dbać o obsługę klienta i jej jak najwyższą jakość.
Kładziemy nacisk na stabilne zespoły sprzedażowe, z niektórymi sprzedawcami współpracujemy nawet od  ponad 10 lat. To przekłada się na relacje z klientem, które są dla nas bardzo ważne. Regularnie badamy jakość obsługi w naszych salonach. Wyszliśmy z założenia, że w trudnym momencie obronimy się dobrym produktem i serwisem sprzedażowym.
Specjalizujemy się w modzie dla kobiet, a kobiety są bardziej lojalnym klientem niż mężczyźni. Skoncentrowaliśmy więc nasze działania na tym, by nie odczuły uboższej oferty, a teraz nawet zwiększyliśmy znacząco zamówienia, by zatrzymać nowych klientów.
Jesteśmy wiarygodnym sprzedawcą, 90 proc. oferty jest zbieżna z tym, co można spotkać w salonach we Włoszech. Poziom cenowy też jest porównywalny.
 

Firma zapowiedziała dalszy rozwój i otwarcia kolejnych salonów. Może Pan zdradzić więcej szczegółów na ten temat?
W 2010 roku planujemy dalszy rozwój. Będzie on dotyczył zarówno własnej sieci sprzedaży, jak i jednostek franczyzowych marki Coccinelle z ekskluzywnymi akcesoriami damskimi (torby, buty, biżuteria, drobne dodatki). Jest to ściśle uzależnione od dostępności odpowiednich lokali spełniających kryteria reprezentowanych przez nas marek.
Prawdopodobnie już w tym roku kolejne salony Coccinelle i Baldinini pojawią się w warszawskich galeriach, w których jesteśmy obecni z naszymi pozostałymi markami. Planujemy również otwarcie drugiego w Warszawie salonu Weekend by Max Mara. Jeśli chodzi o lokalizacje poza Warszawą, planujemy, w perspektywie najbliższych 2 lat, uruchomienie salonów w Katowicach (marki Pollini i Coccinelle), Trójmieście (Coccinelle), Szczecinie (Coccinelle), Łodzi (Coccinelle) oraz Krakowie (również Coccinelle).
Niewykluczone, że w naszym portfolio pojawią się kolejne, selektywne marki odzieżowe. Zdradzę, iż jesteśmy również na etapie zaawansowanych rozmów z potencjalnym partnerem. Niestety jest zbyt wcześnie, żeby zdradzić konkretną nazwę marki oraz potwierdzać, czy ruszymy z rozwojem sieci tej marki już w drugiej połowie 2010 roku czy też od 2011 roku.
Salony marek PFC są obecne zarówno w centrach handlowych, jak i przy ważniejszych ulicach handlowych.

Które lokalizacje będą w przyszłości priorytetowe dla firmy?
Liczy się nie ilość tylko jakość. Ta dewiza dotyczy również liczby otwieranych sklepów oraz lokalizacji. W ubiegłym roku planowaliśmy uruchomić cztery salony, a finalnie powstało ich siedem. Był to efekt okazji, które pojawiły się na rynku. Były one związane między innymi z przejęciem lokali po upadających markach.
Nastawiamy się na rozwój w sprawdzonych miejscach i centrach z ugruntowaną pozycją. Obecnie bacznie przyglądamy się kilku galeriom, do których na razie nie weszliśmy, np. w Krakowie i Gdańsku. W kręgu naszych zainteresowań są główne miasta Polski, a także te galerie, w których już jesteśmy.
 

Obecność marek z portfolio PFC dodaje centrom handlowym prestiżu. Jaka jest strategia PFC, jeśli chodzi o obecność w centrach handlowych?
Rozwój naszej firmy jest konserwatywny i organiczny. Każda lokalizacja jest dokładnie przemyślana, tak by zminimalizować ewentualną pomyłkę.
Rozwijamy biznes w galeriach handlowych, posiadamy także trzy wolno stojące sklepy w Warszawie. Kładziemy nacisk głównie na centra, nie wchodzimy do innych konceptów handlowych. Jesteśmy w stałym kontakcie z zarządcami poszczególnych obiektów, sprawdzamy na bieżąco, czy ich strategia pokrywa się z naszymi oczekiwaniami. Niektóre galerie repozycjonują swoją ofertę, jak np. Klif w Gdyni. Wtedy jesteśmy gotowi na podjęcie współpracy.
Rozwój poza Warszawą rozpoczęliśmy w 2008 roku. Jesteśmy teraz obecni w Poznaniu, Krakowie, Wrocławiu i Gdyni.
Mówiąc o naszych planach  rozwoju należy podkreślić, że uwzględniamy w nim występujące zasadnicze różnice pomiędzy siłą nabywczą głównych miast w Polsce. Na przykład w przypadku Coccinelle widzimy  miejsce dla 4–5 sklepów w Warszawie w ciągu najbliższych trzech–czterech lat, ale poza Warszawą, np. w Poznaniu, jest według nas miejsce dla dwóch salonów w analogicznym horyzoncie czasu.
Oferta Starego Browaru, Klifu w Gdyni czy Renomy świadczy o tym, że jest siła nabywcza na produkty z wyższej półki. Nie bez powodu centra powiększają swoje portfolio selektywnych marek.
 

Na jakim etapie jest w Polsce rozwój rynku marek modowych z wyższej półki?
Coraz więcej marek z wyższej półki – typu Max Mara czy Pollini – jest dostępnych w Polsce. Ten rynek staje się u nas coraz lepiej zagospodarowany. W głównych miastach działają liderzy tego segmentu, pole do popisu jednak jest już tu ograniczone. Teraz mogą pojawić się już tylko ci z absolutnego topu, np. Louis Vuitton. Od lat te marki przyglądają się naszemu rynkowi i czekają na odpowiedni moment do wejścia.
 

Czy trudno jest wprowadzić do Polski nową markę? Z jakimi problemami wiąże się takie przedsięwzięcie?
Polska stała się miejscem dla rozwoju światowych marek od 2000 roku. Jednak nawet dziś nie każda marka sprawdza się na naszym rynku. Problemem nie jest wprowadzenie nowej marki, szczególnie biorąc pod uwagę nasze doświadczenie w tym zakresie, natomiast największe trudności związane są z umiejętnym dopasowaniem oferty danej marki do polskiego rynku. 
Dlatego zanim zdecydujemy się na wprowadzenie danego brandu, przyglądamy się uważnie kolekcjom. By związać się z nowa marką musimy jej zaufać i być pewni regularności i przewidywalności jej oferty.
Przez to, że mamy doświadczenie we współpracy z liderami rynku modowego, podchodzimy bardzo selektywnie do nowych konceptów, nie zawsze za dobrym nazwiskiem projektanta idzie dobry produkt i organizacja firmy.
 

Czego zatem oczekuje polski konsument?
Polski klient jest bardzo świadomy, ceni sobie dobrą jakość i ponadczasowy styl, nie wszystkie marki mogą to zaoferować. Widzimy jak marki z naszego portfolio umieją połączyć najnowsze trendy z klasyką, zapewniając jednocześnie bardzo atrakcyjny stosunek oferowanej  jakości do ceny.
 

Dziękuję za rozmowę
Julia Sawicka

Reklama

Galeria Jurajska