"Pierwszy kwartał był cięższy niż w ubiegłym roku, z powodu niesprzyjającej pogody klienci zostawali w domach, sprzedaż była nieco słabsza niż w I kwartale ubiegłego roku. Z drugiej strony koszty funkcjonowania były wyższe, był dłuższy okres ogrzewania, odśnieżanie, pracownicy częściej brali zwolnienia chorobowe. To miało pewien niewielki wpływ na przychody i wyniki grupy. Należy też pamiętać, że duża część grupy to dystrybucja, a praca nie była łatwa w trudnych, zimowych warunkach drogowych" – wyjaśnił.

W jego ocenie sytuacja na rynku jest trudniejsza niż w ubiegłym roku, konsumenci mocniej ograniczają zakupy.

Zarząd Bomi spodziewa się, że poprawa nastrojów konsumenckich nastąpi w czwartym kwartale.

Bomi chce kontynuować prace nad poprawą marż. "Rozpoczęliśmy prace nad marką własną, będziemy prowadzić konsolidację zakupową, weryfikację asortymentu, redukcję zapasów, co pozwoli uwolnić część środków i obniżyć koszty finansowania. W tym roku powinny być wyraźnie zauważalne efekty synergii" – powiedział prezes.

W 2009 roku Bomi wypracowało 40,1 mln zł zysku netto przypisanego akcjonariuszom jednostki dominującej, 58,7 mln zł EBIT, 80,5 mln zł EBITDA przy przychodach w wysokości 1,49 mld zł.Prognoza na 2009 rok zakładała wypracowanie 43,8 mln zł zysku netto przy przychodach na poziomie 1,485 mld zł.

"W tym roku nie będziemy publikować prognozy wyników, trudno powiedzieć jaki wpływ i od którego momentu będą miały akwizycje" – powiedział prezes, dodając, że do kilku przejęć może dojść do końca trzeciego kwartału.