Ulice handlowe zgarniają 30 proc. udziału w rynku

Centra i główne ulice polskich miast są atrakcyjnymi punktami handlowymi. Prym wiodą jednak największe aglomeracje  – Warszawa (ulice Marszałkowska, Nowy świat, Plac Trzech Krzyży, Chmielna, Mokotowska), Kraków (Rynek, ulice Grodzka i Floriańska) oraz Poznań (Rynek, Paderewskiego, Półwiejska). Tu skoncentrowane są sklepy, punkty usługowe i gastronomiczne. O sukcesie handlowym tych miejsc decyduje duży stopień przepływu ludności – im jest większy, tym większe powodzenie prowadzonej działalności handlowej.

Jones Lang LaSalle, firma zajmującą się finansowymi i specjalistycznymi usługami w dziedzinie nieruchomości i zarządzania inwestycjami, przeprowadziła badania rynkowe dotyczące ulic handlowych w Polsce. Wynika z nich, że w przypadku branży odzieżowej i sklepów oferujących obuwie, akcesoria i dodatki, największy udział mają sklepy głównych ulic stolicy (35 proc.), Poznania (34 proc) i Krakowa (32 proc.). Słabo natomiast wypada Wrocław, w którym tylko 21 proc. ogólnej liczby sklepów jest zlokalizowanych na ulicach handlowych.

– W dużych miastach obserwujemy poprawę sytuacji na głównych ulicach handlowych. Wiele kamienic jest odnawianych. Do lokali wchodzą nowe, znaczące marki. Tanie sklepy zastępowane są przez ekskluzywne brandy – mówi Patrycja Dzikowska z Jones Lang LaSalle, współautorka raportu. Dodaje przy tym, że nie każde miasto potrafi wykorzystać potencjał. Na przykład niegdyś bardzo popularne miejsce robienia zakupów w Łodzi – ulica Piotrkowska, bardzo mocno w tym względzie zubożała. – Kiedyś były tam najmodniejsze marki, teraz coraz częściej widać second handy – komentuje. Wyjaśnia też, że powodem tego nie jest jedynie pojawienie się w mieście galerii handlowych o silnej pozycji. Ważny jest też stan kamienic, ich odnawianie oraz promocja ulic handlowych.
 

Reklama

Galeria Jurajska