Naszą branżę ratuje relatywna odporność na wahania koniunktury

Jego skutki odczuwamy dopiero od sierpnia 2009 roku. Choć eleganckie produkty, w odpowiednim przedziale cenowym, są bardziej odporne na efekty spowolnienia, to od tego czasu notujemy słabszą dynamikę ich sprzedaży. Ożywienie, które następowało cyklicznie w niektórych miesiącach, niestety w minionym roku nie przerodziło się w stałą tendencję zwyżkową. Przewiduję, że sytuacja kryzysowa może potrwać jeszcze kilka lat, co spowoduje, że przetrwają najlepsi – ci, którzy mają wizję i koncepcję prowadzenia biznesu.

Naszą branżę ratuje relatywna odporność luksusowych wyrobów markowych na wahania koniunktury. Zatem spadki sprzedaży są dużo niższe niż w innych grupach produktowych. Możemy sobie pozwolić na spokojniejsze oczekiwanie na tzw. "lepsze czasy", bo obecny kryzys gospodarczy nie jest dla nas dramatem.
Sytuacja spółki jest stabilna. Zarząd monitoruje obroty i na bieżąco reaguje na tendencje rynkowe. Jeśli nawet dynamika sprzedaży jest nieco słabsza w kanale sprzedaży detalicznej, to optymizmem napawa nas sprzedaż dla klientów instytucjonalnych, business-to-business, prężny rozwój eksportu – przede wszystkim na rynki wschodnie oraz rozwój naszej sprzedaży przez Internet.

Sytuacja w Polsce jest nietypowa i ostatnie wydarzenia związane najpierw z katastrofą smoleńską, teraz z kataklizmem powodzi i ich skutkami z pewnością wpływają niekorzystnie na decyzje zakupowe. W obliczu takich tragedii zakupy schodzą na dalszy plan.

Jednocześnie obserwujemy mniejszą skłonność klientów do wydawania pieniędzy, a większą do oszczędzania. Po okresie oszczędzania, przychodzi jednak czas ożywienia. Na taką sytuację pewnie trzeba będzie poczekać do września, jak klienci wrócą z wakacji. Letnia pogoda sprzyja dobrym nastrojom, dlatego z optymizmem będziemy oczekiwać na jesienny wzrost koniunktury.