Mamy unikatowy format

Jak drogerie poradziły sobie w pierwszym kwartale tego roku?
Mamy lepsze wyniki za pierwszy kwartał 2010 roku niż za ostatni 2009 r. W ostatnich 16 miesiącach mamy 30 procentowe wzrosty w tych samych sklepach. Prowadzimy bardzo unikalną koncepcje w Polsce, nazywamy to trzy w jednym: apteka, perfumeria i drogeria. Uważamy, że klienci lubią tę koncepcję, podoba im się szeroki zakres produktów. Kierujemy duże działania marketingowe do klienta. Kiedy były problemy gospodarcze my jeszcze bardziej zaatakowaliśmy rynek.

O ile w kryzysie zwiększyli Państwo wydatki na marketing?
Trudno powiedzieć, ale obecnie jesteśmy obecni wszędzie: telewizja, radio, prasa, outdoor.
Zintensyfikowaliśmy nasze działania marketingowe.

Jakie plany ma Super-Pharm na najbliższe miesiące?
Podpisaliśmy umowy na otworzenie kolejnych 10 sklepów, negocjujemy uruchomienie kolejnych 15 placówek. Sprawdzamy lokalizacje w miastach, które mają minimum 100 tys. mieszkańców. Chcemy też przekonać deweloperów, którzy dopiero planują swoje projekty, że jesteśmy dla nich dobrym partnerem.

W większości galerii w Polsce jest już Rossmann…
Nasza koncepcja jest inna niż Rossmana, dlatego, że prowadzimy profesjonalną stronę apteczną. Oprócz tego dodajemy jeszcze coś czego nie ma Rossmann – profesjonalizm obsługi i produktu. Myślę, że Rossmann bardzo dobrze sobie radzi, my ich cały czas bacznie obserwujemy i wiem, że oni także na nas patrzą. Zauważyłem wiele zmian w ich sklepach od momentu, kiedy my weszliśmy na rynek. Uważam, że na rynku jest miejsce dla obu firm: Super-Pharm i Rossmana, ale nie chcemy wchodzić tam, gdzie Rossmann ma już swój sklep dlatego, że jesteśmy wobec siebie trudni konkurencyjnie. Istnieją jednak wyjątki, jest kilka miejsc w których działamy razem, np. Blue City, ale nie chcemy kontynuować takiej praktyki.

Czy Super-Pharm uda się zwiększyć udział w rynku?
Oczywiście. Taki jest nasz cel obecności w Polsce. Mam nadzieję, ze w ciągu 3 do 5 lat dojdziemy do 100 sklepów zgodnych z naszą koncepcją. Nie otwieramy placówek po to by mieć określoną ich liczbę, one muszą prowadzić nasza misję. W tym roku otrzymaliśmy np. nagrodę za najlepsza obsługę klienta.

Czy rozważa Pan ekspansję przez akwizycje?
Patrzymy na sieci, ale raczej szukamy takich firm, które można by było ukształtować na wizerunek Super-Pharm. Naszą koncepcją nie jest posiadanie 500 małych sklepików czy aptek. Wolimy wolniej wchodzić na rynek, ale tak by osiągnąć nasz koncept. Bardzo chcielibyśmy się rozwijać szybciej, ale nie kosztem posiadania samych sklepów, dla nas na pierwszym miejscu jest klient.

Czy w ubiegłym roku zdarzyło się wycofać z centrum handlowego, bo radziło sobie słabo?
W Polsce jeszcze nie, ale i tu byliśmy blisko podjęcia takiej decyzji. Czasem marzenie dewelopera nie zawsze może się ziścić, czasami trwa to dłużej, niż pierwotnie zakładano. Jeżeli nasz sklep może przynosić zysk w takim miejscu, albo nawet wychodzi na zero, to mimo wszystko chcemy utrzymać nasz udział w rynku.
Jesteśmy młodą firmą w Polsce. Sporo czasu zajęło nam, by udowodnić deweloperom, że stanowimy wartość dodaną do ich projektów. Nasza sprzedaż na metr kwadratowy jest prawdopodobnie czterokrotnie większa niż średniej apteki w Polsce i jest dwukrotnie wyższa niż w amerykańskiej sieci apteczno-drogeryjnej. Nasi klienci przychodzą do nas częściej w miesiąca niż poszliby do małej apteki albo do Rossmanna. Przygotowaliśmy specjalną prezentację dla właścicieli powierzchni handlowych, żeby pokazać im naszą koncepcję i przekonać ich do podpisania umów. Poszukujemy powierzchni od 400 do 600 mkw. Apteka liczy ok. 30 proc. powierzchni.
Podstawowy warunek, jaki chcemy osiągnąć w przypadku każdego centrum handlowego, do którego wchodzimy, to dobra lokalizacja. Po drugie, nie chcemy być tam gdzie Rossmann, lepiej byśmy byli rozdzieleni.

Super-Pharm prowadzi ostrą politykę perfumeryjną. Czym to jest spowodowane?
Stanowisko w sprawie perfum przyjęliśmy bardzo agresywne, bo jest to drogi rynek. Staramy się dać ten produkt klientowi za bardziej rozsądną cenę. Istniej delikatny konflikt między sklepami kosmetycznymi, które sprzedają produkty o wyższej cenie i nami. Ich koncepcja to sprzedaż kosmetyków, a dla nas perfumy i kosmetyki to tylko część naszego miksu produktów. My staramy się, by więcej osób kupowało perfumy. Gdy tak będzie, rynek będzie rósł, a takie sklepy jak Douglas czy Sephora tylko na tym skorzystają. Jesteśmy jednak bardzo zaniepokojeni równowagą na rynku w tym obszarze.

Czy w najbliższym czasie będą Państwo zmieniać się asortyment, pojawią się nowe marki?
Cały czas szukamy nowych produktów, po to by wyróżnić się na rynku, by zaproponować klientowi coś specjalnego. Mamy własne produkty Super-Pharm, ale nie wprowadziliśmy ich jeszcze do Polski. Żeby nasze marki osiągnęły sukces, musimy się upewnić, że nasz klient już nam zaufał. Cały czas jest trochę za wcześnie dla Super-Pharm do debiutu marek własnych. Te produkty chcemy przedstawić w odpowiedniej cenie, ale musimy mieć większy udział w rynku. Budujemy jednocześnie naszą bazę klientów, którzy ufają Super-Pharm. Wielu naszych klientów używa marek własnych jako taniej linii. My tak nie traktujemy marki własnej. Uważamy, że jest to twarz naszej sieci.

Zatem w jakiej perspektywie czasowej można się spodziewać produktów własnych Super-Pharm na polskim rynku?
Myślę, że w ciągu najbliższych dwóch lat. Mamy świetną linię, którą bardzo chcemy wprowadzić do Polski.

Reklama

SCF 2017 Spring 1-15.12.2016