Nie powiodła się komercjalizacja obiektu

Krzysztof Badowski, prelegent konferencji Best Shop 2010, która odbedzie się 2 grudnia w warszawskim hotelu Hilton, podkreśla, że w Polsce mamy do czynienia z rynkiem dyskontu „miękkiego”. Ale zauważalne jest jednocześnie dalsze „zmiękczanie” się rynku, widoczne również w całej Europie. Sieci dyskontowe wchodzą np. w inne, dotąd zarezerwowane dla supermarketów, lokalizacje, powiększają sekcje ‚freshowe’ czy zwiększają udział produktów markowych w swojej ofercie.

Luka między supermarketami a dyskontami, cięgle jeszcze u nas widoczna, powoli zaczyna się zmniejszać. Z jednej strony rosnące w siłę w ramach postępującej konsolidacji rynku supermarkety inwestują w coraz szersze portfele marek własnych i obniżają ceny wraz z rosnacą skalą działania, z drugiej strony dyskonty powoli idą w stronę supermarketów – lokalizacyjnie, ofertowo i jakościowo. Ten ostatni czynnik jest szczególnie widoczny – dyskonty promują już nie tylko niską cenę, ale przede wszystkim wysoką jakość. Podobna sytuacja dotyczyła wcześniej m.in. Niemiec, gdzie teraz dyskonty w społecznej świadomości funkcjonują jako wzór dobrej jakości asortymentu. Do tego zmierzamy i my.

Ale mamy nadal czas, bo rynek dyskontów w Polsce jest jeszcze daleki od nasycenia. Aktualnie dyskonty posiadają około 12-13 proc. udziału w całym rynku krajowego handlu detalicznego. Myślę, że w okresie maksymalnie 10 lat poziom ten podwoi się, choć nie przypuszczam, aby osiągnął poziom podobny do niemieckiego, gdzie udział sektora dyskontowego sięga 50 proc. I bez wątpienia to Biedronka będzie ten rozwój najaktywniej stymulować.