Agnieszka Górnicka, prezes Inquiry

Patrząc na dane makroekonomiczne możemy powiedzieć, że kryzys nie był silnie odczuwalny w polskiej gospodarce, choć oczywiście kontrast do lat silnego wzrostu (choćby 2006-2007) był bardzo widoczny. Z drugiej strony, sytuacja przedstawiała się różnie w różnych branżach, i w wielu firmach pracownicy mieli powody co najmniej do niepokoju. Z trzeciej zaś strony, przez ponad dwa lata media nieustannie epatowały kolejnymi doniesieniami o wstrząsach na rynkach finansowych. Jak na to zareagował polski konsument? Jak to statystyczny konsument – różnie. Jednak nie sposób przecenić znaczenie polityki kredytowej banków, jeśli chodzi o silę nabywczą – Polacy wiele dóbr trwałych kupują na kredyt; bieżące dochody przeznaczają na podstawową konsumpcję (no i na spłatę zaciągniętych kredytów). Utrudniony dostęp zarówno do kredytów hipotecznych, jak i konsumpcyjnych, spowodował nagłe zmniejszenie kwot, jakimi Kowalski albo Nowak rozporządzał na co dzień. Co więcej, w atmosferze niepewności wiele banków bardzo stonowało działania marketingowe.

Nie bez znaczenia pozostaje także ogólna atmosfera. Gdy codziennie jesteśmy atakowani hiobowymi wieściami, trudno pozostać optymistą. Wiele osób zaczęło się zastanawiać nad swoimi wydatkami, porównywać dokładnej ceny, sprawdzać informacje – także w internecie.

Gdy rok temu centra handlowe świeciły pustkami, klienci kłębili się tłumnie w outletach i dyskontach odzieżowych. Wzrosła wrażliwość na obniżki cen i wszelkiego rodzaju promocje. Duże wzrosty odnotowały dyskonty spożywcze, takie jak Biedronka. Na dodatek, kupując taniej, klient nie stosuje taryfy ulgowej. Wręcz przeciwnie – oczekuje pełnowartościowego produktu i dobrej obsługi.

Kryzys mija, pora zatem przyjrzeć się konsumentom ponownie. Ich świat wartości już nie jest taki sam. Dla wielu firm to nowa szansa.