W Ełku powstanie galeria handlowa

– 24 proc. realizowanych inwestycji pojawi się w ośmiu głównych aglomeracjach kraju. Jednakże, z kwartału na kwartał obserwujemy coraz większe zainteresowanie mniejszymi miastami ze strony zarówno inwestorów jak i najemców. Wynika z tego, że miasta od 50 tys. mieszkańców wzwyż znowu stają się atrakcyjne pod względem inwestycyjnym – mówi Agnieszka Tarajko-Bąk, Research Analyst w firmie Jones Lang LaSalle.

Z danych Jones Lang LaSalle wynika, że w chwili obecnej w trakcie budowy w miastach w przedziale od 50 do 150 tys. mieszkańców jest 360 tys. mkw., co stanowi ponad 44 proc. nowej podaży planowanej na lata 2011-2012. Dla porównania w 2009 roku było to 29 proc. – Pamiętać jednak należy o stopniu nasycenia powierzchnią handlową w mniejszych miastach, a także o sile nabywczej ich mieszkańców, gdzie często jeden większy lub kilka mniejszych projektów handlowych jest w stanie w pełni zaspokoić potrzeby handlowe danego miasta – podkreśla Agnieszka Tarajko-Bąk.

Przykładem takiego rynku jest Wałbrzych (121 tys. mieszkańców), w którym niedawno otwarte zostało duże centrum handlowe Victoria o powierzchni 47 tys. mkw., w związku z czym poziom nasycenia powierzchnią handlową w tym mieście wzrósł z 290 mkw. / 1 tys. mieszkańców do 679 mkw. Rekordzistą pod względem nasycenia powierzchnią handlową jest Zgorzelec (32 tys. mieszkańców) – 1,679 mkw. / 1 tys. mieszkańców. Stało się tak za sprawą uruchomionego w tym roku centrum handlowego Plaza o pow. 15 tys. mkw.

– Choć jest na mapie Polski kilka ośrodków, w których liczba obiektów handlowych wydaje się być wystarczająca, wiele polskich miast charakteryzuje niedobór powierzchni handlowych. Należą do nich m.in.: Siedlce, Inowrocław, Tomaszów Mazowiecki, Wodzisław Śląski, Skierniewice, Krosno, Nysa, a także Tczew, Chełm, Sieradz, Bełchatów, Głogów czy Ostrowiec, gdzie oferta handlowa jest niewystarczająca – podsumowuje specjalistka Jones Lang LaSalle.