– Dziś jedna osoba pracuje za dwie, a nawet trzy – wskazuje Elżbieta Fornalczyk, przewodnicząca WZZ "Sierpień 80" w Tesco Polska. – Oczywiście, płaci się jej jak za pracę jednej osoby – precyzuje działaczka.

Śląskie markety znają przypadki, że pracę w nich po pierwszym dniu kończyli byli górnicy, wyćwiczeni przecież w ciężkiej pracy. Powód? Nie dawali rady, nawet dla nich było za ciężko. Reprezentująca pracowników Elżbieta Fornalczyk z "Sierpnia 80" nie ukrywa, że szkodliwe praktyki sieci handlowych mogą zostać ukrócone tylko przy wspólnym działaniu pracowników i klientów, czyli tych grup, których zbyt mała liczba czynnych kas i braków na półkach dotyka. – Po raz wtóry apeluję, by najpierw zakupy spokojnie pakować do siatek, a następnie za nie płacić. Braki na półkach, tzw. dziury w asortymencie i kolejki do kas i na stoiska ze świeżą żywnością można zgłaszać jako skargę na dyrektora danego sklepu, bo to on odpowiada za to, by wszystko w nim grało – mówi związkowczyni.

Kontrole Państwowej Inspekcji Pracy na Lubelszczyźnie pokazują, że z przestrzeganiem prawa pracy i BHP przez sklepy wielkopowierzchniowe wcale nie jest zadowalająco. Mówi się, że było już dobrze, ale "wraca stare". – Problem, z którym spotykaliśmy się najczęściej, to przekraczanie godzin pracy i niezapewnianie pracownikom odpoczynku. Ludzie pracują za dużo, najczęściej do ostatniego klienta, a następnego dnia znowu przychodzą rano do pracy – przyznaje Włodzimierz Biaduń z lubelskiej Inspekcji.