– Branże, jakie pojawią się w ogólnopolskiej sieci pasaży handlowych Czerwona Torebka to m.in.: sklepy typu convenience, drogerie, piekarnie i cukiernie, sklepy mięsne, owocowo-warzywne, czy apteki. Prowadzimy rozmowy z wszystkimi chętnymi firmami. Wśród najemców znajdą się przede wszystkim lokalni przedsiębiorcy oraz sieciowi najemcy ogólnopolscy o ugruntowanej i stabilnej pozycji na rynku – zdradza Lidia Mączyńska z biura prasowego spółki.

Koncepcja pasaży handlowych Czerwona Torebka skierowana jest do klientów w mniejszych miejscowościach. Każdy jednokondygnacyjny kompleks (zaprojektowanym w oparciu o nowoczesną, przyjazną dla środowiska technologię stalowych konstrukcji szkieletowych) będzie składać się z modułów, po 60 mkw. powierzchni każdy. Dzięki "segmentowej" formule inwestycji lokale można dowolnie łączyć, w wiarę potrzeb najemcy. Sklepy będą miały oddzielne wejścia wprost z parkingu.

Plan Mariusza Świtalskiego (ponad 70 proc. akcji Czerwonej Torebki należy do spółek Świtalski&Synowie, a 3,8 proc. bezpośrednio do twórcy Biedronki) zakłada uruchomienie czterech tys. obiektów pod szyldem Czerwona Torebka. Już w pierwszych trzech latach działalności miałoby ich powstać 250. Wśród źródeł finansowania inwestycji wymienia się wprowadzenie Czerwonej Torebki na warszawski parkiet. – W tej chwili mogę jedynie potwierdzić, że zarząd rozważa możliwość pozyskania kapitału przez giełdę – skwitowała Lidia Mączyńska.