Najdroższe lokale przy ulicach handlowych ma Warszawa i Kraków

W raporcie ONZ z 1987 roku pojawia się jasny zapis: „zrównoważony rozwój to proces wspierania celów rozwojowych obecnego pokolenia, w sposób umożliwiający realizację tych samych dążeń następnym pokoleniom”. W moim rozumieniu zapis ten nakazuje działać odpowiedzialnie i rozsądnie, zwłaszcza w biznesie. Każe dbać o społeczności lokalne i zasoby środowiskowe tak, aby nasze dzieci, wnuki i dalsze pokolenia mogły z nich korzystać w takim zakresie jak my.

Galerie handlowe coraz częściej przejmują rolę centrów miejskich. Coraz więcej ludzi korzysta z nich jak z przestrzeni publicznej. W potężnych galeriach handlowych nie tylko robi się zakupy, lecz coraz częściej spotyka znajomych, korzysta z oferty gastronomicznej, a nawet – chodzi na spacer. Centra handlowe zastąpiły tradycyjne podwórka, stały się współczesnymi ulicami. W nich pojawia się coraz więcej dzieci, które niedawno  nazywano „dziećmi ulicy”, teraz zaś często nazwa się je „dziećmi hipermarketów”. I tak jak kiedyś „dzieci ulicy” potrzebowały liderów, przywódców, tak dziś „dzieciom hipermarketów” potrzebne są dobre wzorce, wychowawcy i ideały, prezentowane  w sposób świadomy a z czasem również systemowy.

Budując „Siemachę” przy Gemini Park Tarnów, stworzyliśmy alternatywę dla ulicy, ze starannie zaaranżowaną przestrzenią i umiejętnie przygotowaną ofertą dla młodego pokolenia: aby ich zmotywowała i zainspirowała. Jednym słowem: pomogła. Młodzi często spędzają czas w centrach handlowych – trzeba było umiejscowić tę pomoc jak najbliżej nich.