Potencjał food courtów jest nadal bardzo duży

Karina Kreja

Karina Kreja

Foud Court to czytelnie wyodrębniona część centrum handlowego z otwartą przestrzenią większą od typowej uliczki handlowej, wzdłuż której swoje punkty gastronomiczne lokuje od kilku do kilkudziesięciu restauracji, fast foodów i punktów z jedzeniem.

Food court oferuje możliwość lokalizacji dla nowych najemców, bo przy tworzeniu zestawu najemców wynajmujący często kierują się złotą regułą 70/30: 70 proc. stanowią znane marki (głównie duże sieciówki typu fast food – Mc Donalds, KFC, Pizza Hut i inni), 30 proc. marki mało znane i lokalne restauracje uzupełniające ofertę.

Wachlarz najemców food court stale się powiększa. Wraz z ewolucją centrów handlowych, które przejmują funkcje społeczne centrów miast, zwiększa się proporcja najemców punktów gastronomicznych. Jednak nie każdy operator gastronomiczny będzie się dobrze czuł w tym formacie.

Food court jest miejscem głównie dla restauracyjek szybkiej obsługi typu fast food (czyli szybkiego jedzenia oraz Take – awal (czyli jedzenia na wynos), co nie odnosi się do typowych najemców restauracyjnych.

Jednak potencjał rozwojowy food courtów pod względem oferty gastronomicznej pozostaje nadal bardzo duży. Obecnie pomimo dużego wyboru punktów gastronomicznych, w strefie food court brakuje ofert tematycznych np. slow food, kuchni wegetariańskiej, ekologicznej, jak również kuchni azjatyckiej (japońskiej, tajskiej, indyjskiej), która cieszy się coraz większym zainteresowaniem Polaków. Brakuje również punktów np. tylko z zupami, które sprawdzałyby się świetnie w naszej strefie klimatycznej w sezonie jesienno-zimowym jako szybki, gorący, pożywny i niedrogi posiłek.

Reklama

SCF 2017 Spring 1-15.12.2016