Barbara Czechmeszyńska-Skowron

Co więcej, budowa centrum handlowego w postindustrialnych, zaniedbanych rejonach miasta jest również stymulatorem rozwoju podupadających dzielnic. Tak stało się np. z Promenadą na warszawskim Gocławiu. Inwestor, tworząc galerię na bazie likwidowanego Polskiego Centrum Optyki, wybudował kilka ulic. Podobnie uczynił sąsiadujący z Promenadą Telbank – dzięki temu powstały ulice Projektowana, Anińska, Jana Nowaka Jeziorańskiego. To zachęciło kolejnego inwestora do wybudowania vis a vis galerii osiedla domów mieszkalnych o nieprzypadkowej nazwie: „Przy Promenadzie”.

Galeria stała się już „zamiennikiem” ulicy handlowej. Dobrze zaprojektowane centra są same w sobie wartością w przestrzeni miejskiej, ponieważ ludzie chcą w nich przebywać, nie tylko z powodu zakupów, ale dlatego, że dobrze się tam czują: w lecie chłodno, w zimie ciepło, jest co robić i na co popatrzeć – twierdził Mariusz Ścisło, architekt z pracowni Arcus. Przygotowując jeden z projektów swojej firmy – rozbudowę właśnie warszawskiej Promenady, sam odwołał się do koncepcji mediolańskiej ulicy pomiędzy Piazza del Duomo i Piazza della Scala, znanej jako Galleria Vittorio Emanuele II.

Znacznie dalej poszedł inwestor pierwszego w Stanach Zjednoczonych nowoczesnego centrum handlowego. W latach 50-tych reklamował je hasłem: „Northland to miasto w mieście”. Zaś Victor Gruen, projektant tego obiektu, otwarcie zaznaczał: kamieniem milowym dla ewolucji takich dziedzin jak planowanie miast i projektowanie architektoniczne jest marketing w punktach sprzedaży.