Rozwijający się rynek deweloperski zmierza w stronę lokowania mniejszych formatów w mniejszych miejscowościach. Jest to istotny czynnik wpływający na zaangażowanie lokalnych firm czy przedsiębiorców oraz mobilizujący franczyzobiorców. Dla konceptu CSC ważne jest jednak, aby znajdowały się one przy dużych osiedlach mieszkaniowych lub w strategicznych punktach dzielnic. – Głównymi kryteriami wyboru lokalizacji pod obiekt typu CSC są: wysoka gęstość zaludnienia (osiedla z przewagą budownictwa wielorodzinnego), dostępność komunikacyjna oraz odpowiednia ilość miejsc parkingowych – mówi Anna Staniszewska.

Nie bez znaczenia są także koszty związane z przygotowaniem i budową inwestycji, np. zakup działki czy wykończenie obiektu – niższe od nakładów na realizację standardowego centrum handlowego. To sprawia, że na projekt przychylnym okiem patrzą także banki. – Pozyskanie finansowania budowy convenience centers, zwłaszcza dziś, w czasie wychodzenia z kryzysu w branży nieruchomości, wydaje się łatwiejsze i szybsze – podkreśla Wojciech Rogala, członek zarządu firmy Rafael Investment.

Analitycy zwracają uwagę, że czas budowy takich obiektów jest krótszy, co wynika również z mniejszych oporów społecznych. – W ośrodkach pozbawionych dotychczas nowoczesnej powierzchni handlowych jest atmosfera sprzyjająca tego typu działaniom, ponieważ prowadzą one do wyrównywania standardów życia między mieszkańcami aglomeracji i małych miast, dokąd przenosi się obecnie duża część mniejszych projektów deweloperskich – dodaje Wojciech Rogala.