Rekreacja i zabawa: trudny rynek

W centrach handlowych dobrze radzą sobie place zabaw i kluby fitness. – Pierwsze, bo rodzice mogą zostawić w nich dzieci, robiąc zakupy. Drugie, bo panuje moda na zdrowy styl życia – mówi dla portalu Retailnet.pl Marek Noetzel, starszy negocjator, associate w dziale powierzchni handlowych firmy Cushman & Wakefield. – Potrafimy się zdobyć na płacenie za karnet, bo, poza zaspokojeniem chęci ćwiczenia, zaspokajamy potrzebę przynależności do grupy postrzeganej jako elitarna, prestiżowa. To ciekawe, z socjologicznego punktu widzenia, zjawisko – komentuje.

Zdaniem Noetzela, nie powiodły się jednak próby z bowlingiem. – Gra popularna w wielu krajach, u nas nie przyjęła się. Właściwie nigdy nie było trendu wzrostowego. Rynek jest trudny, bo wymaga dużo nakładów, a efektem jest zainteresowanie młodszych konsumentów, którzy nie mają dużej siły nabywczej. Starsi nie przekonali się do tej formy spędzania wolnego czasu. Poza tym, tego typu obiekty bywają dość uciążliwe – pojawia się problem godzin otwarcia, zapewnienia bezpieczeństwa, itp. – mówi analityk Cushman.

W jakim kierunku sektor ten będzie się zatem rozwijał? – Polska jest rynkiem zbyt ubogim. Nie doczekamy się więc szalonych lunaparków pod dachem czy stoków narciarskich. I dobrze. Nie może w nieskończoność pęcznieć funkcja galerii – wyjaśnia Marek Noetzel.
 

Reklama

Galeria Jurajska