Łukasz Tomczak

Świadczy to o wciąż istniejącym potencjale inwestycyjnym. Nie inaczej sytuacja przedstawia się wewnątrz danego województwa czy regionu. Coraz chętniej, zarówno inwestorzy, jak i sieci handlowe „schodzą w dół”, otwierając obiekty i punkty handlowe w mniejszych miastach.

Nasycenie rynku dużych aglomeracji jest już relatywnie wysokie. Zatem sam rynek wymusza aktywność deweloperów w mniejszych społecznościach. W wyniku tego w mniejszych miastach będziemy mieli do czynienia z powstawaniem typowych dla dużych aglomeracji galerii handlowych. Owe aglomeracje stanowią potencjał do rozwoju innych, niestandardowych form obiektów.

Przykładem mogą być centra typy „convenience”. Zlokalizowane w dużych osiedlach czy wzdłuż głównych arterii komunikacyjnych miast stawiają przede wszystkim na wygodę i szybkość zakupów. Generują tym samym football przede wszystkich w ciągu tygodnia roboczego. Kluczowy dla takich projektów są lokalizacja i łatwość dojazdu.

W zakresie istniejących projektów, możemy spodziewać się zróżnicowania tenant-mixu. Co raz częściej w typowych centrach handlowych pojawiają się najemcy outletowi, wprowadzają nieco inna formułę w strukturę oferty obiektu. Pozytywne nastawienie społeczności, wzrost świadomości i nastawienia władz lokalnych, w dalszym ciągu niska podaż powierzchni handlowych w wielu miejscach w kraju, zmiana polityki finansowania – to najważniejsze elementy, dla których Polska jawi się jako rynek perspektywiczny.

Jednocześnie, jest to już na tyle rozwinięty rynek, w porównaniu z sąsiednimi krajami, że kwestie proceduralne, prawne nie stanowią już takich barier dla inwestorów jak to miało miejsce np. 10 lat temu.