Pierwsze placówki pilotażowe mają zostać otwarte już pod koniec roku. Na razie spółka opracowuje nowy koncept i bada rynek, aby lepiej zorientować się w preferencjach klientów. – Wychodzimy z założenia, że żeby rozpocząć jakąkolwiek działalność franczyzową, to od dwóch do pięciu lokalizacji pilotowych musi być prowadzonych przez firmę. Nowego biznesu najpierw trzeba się nauczyć, by potem w sposób odpowiedzialny uczyć franczyzobiorców – informuje w wypowiedzi dla Retailnet.pl Robert Mroziński, prezes zarządu Fornetti Polska.

W tej chwili Fornetti ma 50 sklepów własnych i około 250 franczyzowych. – Sklepy mają zazwyczaj od 12 do 14 metrów kwadratowych, na których znajduje się kompletne stanowisko Fornetti: urządzenie do wypieku ciastek francuskich z nadzieniem, ekspers do kawy, lody, chłodziarka z napojami – opisuje Mroziński.

Sieć często lokalizuje placówki w centrach, w których ruch generuje supermarket spożywczy, jak na przykład obiekty Tesco. Część znajduje się w marketach budowlanych tupu DIY. – Format Fornetti, nad którym pracujemy, służyć będzie penetracji tak zwanych upmarketowych centrów handlowych, jak Złote Tarasy, Stary Browar czy Galeria Bałtycka – wyjaśnia Mroziński. Nie chce jednak zdradzać więcej szczegółów. – Więcej będę mógł powiedzieć pod koniec roku – dodaje.

Koncepcja wejścia do dużych centów wiąże się dywersyfikacją ryzyka i szukaniem nowych potencjalnych źródeł przychodu dla firmy. – Tworzymy jeszcze stabilniejsze podstawy biznesu – wyjaśnia Mroziński. Fornetti działa w Polsce od 10 lat. Rozwija się przede wszystkich na zasadach franczyzowych.