Renata Osiecka

Pozytywne tendencje widać po stronie deweloperów: najwięksi gracze na rynku zaprezentowali nowe projekty. Pokazano też kolejne fazy rozbudowywanych obecnie centrów. Przedstawiono także mniejsze, lokalne koncepty. Wyraźnie widoczne jest dążenie do zagospodarowania nisz rynkowych i poszukiwania inwestycji, które mogą sprawdzić się w dzisiejszych warunkach. Rynek inwestycyjny wykazuje zainteresowanie dobrymi projektami, zaś sami inwestorzy podchodzą do projektów selektywnie – zarówno pod względem lokalizacji, jak i jakości najemców.

Aktywność widać także po stronie najemców. Stawiają na dynamiczny rozwój, jednak nauczeni wnioskami wyciągniętymi z ostatniego kryzysu, ostrożniej podchodzą do wyboru nowych lokalizacji. Kryzys sprawił, że rynek najemców dojrzał. Są oni dzisiaj bardziej świadomi swoich klientów oraz potencjalnych zagrożeń wynikających z błędnych wyborów. Pochopne decyzje i zbyt optymistyczne prognozy dominujące na rynku jeszcze kilka lat temu, dziś się nie zdarzają. Rynek zweryfikował ten trend poprzez kilka spektakularnych upadków i wyhamowanie w ubiegłych latach.

Obecne ożywienie wśród najemców charakteryzuje się naciskiem na zrównoważony rozwój, nawet przy ambitnych założeniach. Większa pewność swojej pozycji oraz marki, którą reprezentują najemcy i którą wprowadzają do centrum, sprzyja integracji i pozwala tworzyć im grupy wsparcia, osiągające lepsze wyniki w negocjacjach z wynajmującymi. Dziś najemcy agresywniej negocjują stawki czynszów, lokalizacje oraz warunki umów.

Właściciele projektów starszej generacji muszą zacząć myśleć o stworzeniu nowej jakości, jeśli ich nieruchomości mają się liczyć. Im wcześniej zaczną działać, tym lepiej dla nich. Obiekty, które powoli dobiegają pierwszej dekady swojego istnienia, zaczynają wyglądać jak ubodzy krewni nowoczesnych obiektów wyrastających w ich bezpośredniej okolicy. Te, które mają ugruntowaną pozycję, są w łatwiejszej sytuacji. Najemcy, generujący w nich obroty na satysfakcjonującym poziomie, są gotowi pozostać w obecnej lokalizacji – zwłaszcza że poziom czynszu zazwyczaj jest znacznie niższy niż w nowoczesnych, konkurencyjnych obiektach. Tym centrom najczęściej wystarczy niewielka modernizacja i odświeżenie, aby obiekt zaczął z powrotem wyglądać atrakcyjnie.

Gorzej, jeśli najemcy z poczuciem ulgi zamykają sklepy po zakończeniu umowy najmu. Obiekty, które mają ten problem, muszą stworzyć zupełnie nową jakośc lub nową ofertę.  W najbliższym czasie będziemy obserwować coraz więcej takich działań. Nie obejdzie się zapewne bez kilku głośnych porażek. Warto ten proces obserwować i wyciągać wnioski.