Plany miejscowe utrudniają życie deweloperom

Plany zagospodarowania przestrzennego są zbyt szczegółowe. Taką opinię usłyszeć można było z ust przedsiębiorców z branży nieruchomości handlowych zebranych w Hotelu Hilton w Warszawie podczas targów i konferencji Shopping Center Forum & Trade Fair w dniach 8-9 września 2011 roku. – Stworzył się taki standard czy moda, wynikająca w dużej mierze z ambicji miejscowych radnych, że przy układaniu planu lokalnego wpisuje się dużo szczegółowych rozwiązań, które potem nakazują deweloperowi koszty zupełnie niepotrzebne z punktu widzenia wybudowania samego centrum – twierdzi w rozmowie z portalem Retailnet Andrzej Walczak, prezes zarządu Grupy Foren.

Co więcej z powodu szczegółowości planu nieraz dochodzi do błędów. Na przykład architekt zamiast określić minimalną wysokość budynku, bo o to chodzi w strukturze architektury, określa liczbę kondygnacji. Jako kondygnację liczy jednak poziom mieszkalny i nie bierze pod uwagę, że centrum handlowe osiąga tę samą wysokość przy mniejszej liczbie kondygnacji. – Z powodu takich szczegółowych zapisów dochodzi do paranoicznych sytuacji, kiedy trzeba albo zmierzać do mądrego ominięcia zapisów planu, co też generuje często dodatkowe koszy, bądź do trwającego miesiącami czy latami zmieniania planu – twierdzi Walczak. –  Dlatego wiele osób już rozumie, że plany powinny być bardziej elastyczne, bo to umożliwia lepsze zagospodarowanie terenu – dodaje. Podkreśla, że nie da się zrealizować inwestycji, która nie ma swojego uzasadnienia ekonomicznego. Wielokrotnie planiści zapominają o tym, bo sami nie realizują projektów. Powoduje to ponoszenie przez dewelopera niepotrzebnych kosztów, a to przynosi potem szkodę społeczności lokalnej, bo przekłada się na czynsze, a wysokość czynszu wpływa z kolei na ceny w centrum.

Czy zmniejszenie szczegółowości planu nie odbiłoby się też jednak na dobru publicznym? Prezes Walczak nie uważa, żeby inwestorom zależało na stawianiu tandety. – Może zostało jeszcze takie myślenie ze starych czasów. Z oszczędności były robione bardzo słabe projekty i planista chciał sobie wtenczas zagwarantować, że będzie miał dobry obiekt. Dziś tego nie potrzeba, bo inwestor sam wie, że w jego interesie jest wybudowanie bardzo dobrego obiektu. Postawienie czegoś, co będzie brzydkie i niedobre, byłoby ze szkodą dla inwestora – tłumaczy Walczak.

Reklama

Galeria Jurajska