Renata Osiecka

Dyskusje na temat potencjalnego kryzysu jak również prognozy co do tego, w jakim stopniu dotknie on rynek powierzchni handlowych, są oczywiście ważne. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że jeśli przyszedłby kryzys, to sektor handlowy tak szybko nie wyhamuje. Deweloperzy inwestycji handlowych, mimo pierwszych oznak kryzysu nie wstrzymują zazwyczaj projektów – w tym sektorze jest bowiem duża inercja związana z fazą projektowania, pozwoleń, zabezpieczenia finansowego i komercjalizacji.

Projekty, które są na etapie pozyskanego głównego najemcy i finansowania będą realizowane. A po pierwszej fali kryzysu większość inwestorów tylko na takich zasadach podchodzi do realizacji projektów. Rynek już raz się oczyścił ze złych inwestycji i już dawno jest przygotowany do trudnych sytuacji. Poza tym w obecnych czasach gros projektów to retail parki lub convenience centers, których główni najemcy to sieci handlowe z średniej półki lub sieci o charakterze dyskontowym. Ten format w trudniejszych czasach sprawdza się dla wszystkich – klientów, sieci, deweloperów i inwestorów.

Duże projekty typu galerie maja jeszcze większą inercje niż pozostałe typy projektów handlowych. Wynika to z kompleksowości inwestycji, które mają swój własny rytm. Trudno im jest reagować na nieprzychylne komentarze ze strony rynku czy prognozy. Inwestycje takie toczą się swoim rytmem i w najgorszej sytuacji mogą zwolnić.