Rada Języka Polskiego skrytykowała nazwę Poznań Główny City Center, oceniając, że zbitka angielskich i polskich słów jest przejawem snobizmu. Katarzyna Kłosińska, sekretarz Rady powiedziała na antenie radia Merkury, że nazawa ta jest nie do przyjęcia. Wyraziła przypuszczenie, że pomysładawcy uznali, że „hybryda polsko-angielska brzmi lepiej niż nazwa w języku polskim”. Wcześniej wyrażenie „Pozań Głowny City Center" skrytykował prezydent Poznania, Ryszard Grobelny. Zauważył na soim blogu, że obiekt nie leży w samym centrum, więc nazwa jest myląca.

Inwestor prowadzi rozmowy z miastem, szukając rozwiązania. – Daliśmy sobie parę miesięcy, by zaspokoić oczekiwania miasta wyrażone w specjalnym piśmie, a także na blogu prezydenta, ale jednocześnie zabezpieczyć interes inwestora, który zostwia 160 mln euro – poinformował w rozmowie z portalem Retailnet.pl Przemysław Terlecki, rzecznik firmy TriGranit.

Wiadomo, że inwestor traktuje określenie „City Center” jako swój znak firmowy. Ta zasada nazewnictwa towarzyszyła mu już przy poprzednich inwestycjach:  w Krakowie, gdzize powstała Bonarka City Center i w Katowicach, gdzie działa Silesia City Center. Za każdym razem do nazwy utrwalonej w tradycji lokalnej, takich jak Poznań Główny czy Bonarka, dodany jest człon "City Center". Takich centrów jest wiele również w innych krajach. – Nazwy  „City Center”  już w świecie deweloperskim i funduszy inwestycyjnych  coś znaczą. Inwestor nie może sobie po prostu tak z tego zrezygnować, bo komuś się to podoba albo nie podoba. W szukaniu kompromisu, musi zadbać o biznes – podkreśla Terlecki. 
 
Łączenie polskich i angielskich słów nie jest szczególną domeną TriGranitu. – Od czterech czy pięciu lat funkcjonuje slogan promocyjny: Poznań – miasto Know How – mówi Terlecki. – To jest oficjalne hasło  miasta. Są poza tym w Pozaniu galerie handlowe: Poznań Plaza i King Cross Marcelin, a największa budowla w Poznaniu nosi nazwę Poznań Financial Tower – dodaje. Zauważa również, że nigdzie wcześniej poza Poznaniem – ani w kraju, ani za granicą – nazwa "City Center", tak charakterystyczna dla TriGranitu, nie spotkała się z tak mocnym protestem.

Ani deweloper, ani miasto nie zamierzają się śpieszyć jeśli chodzi o dalsze decyzje w tej sprawie.  – Nazwa nawet na przyszły rok na Euro nie jest potrzebna, bo dotyczy całego kompleksu komunikacyjno-handlowego, który ma być gotowy w 2013 roku – mówi Terlecki. Pamiętać zaś należy, że w przyłym roku ma zostać oddany do użytku jedynie sam dworzec. Ta sprawa budzi zaś mniejsze emocje. Przedstawiciel TriGranitu twierdzi, że nazwa "Poznań Głowny" jest w tym przypadku już niemal przesądzona.