Michał Skaliński, ekspert rynku nieruchomości: certyfikat ekologiczny jest ważny także dla najemców

Michał Skaliński

Michał Skaliński

Najemcy powinni zwracać uwagę czy centra handlowe z którymi się wiążą posiadają ekologiczne certyfikaty – podkreśla Michał Skaliński, ekspert rynku nieruchomości komercyjnych z ponad 18-letnim doświadczeniem z zakresu zarządzania najbardziej prestiżowymi obiektami w Polsce.

– Obiekt certyfikowany jest tańszy w eksploatacji, mniej płacą także sami najemcy. Ważne jest także to, że mają oni do dyspozycji lokale oferujące bardziej komfortowe warunki. Istotne jest przecież przebywanie z zdrowych warunkach. W obiektach certyfikowanych możemy mieć pewność, że nie będzie stosowany jako czynnik chłodzący, gaz, który jest nieprzyjazny dla środowiska i nie powinien już być w ogóle stosowany. Dzięki certyfikatom możemy być pewni, że w budynek, w którym przebywamy jest na przykład więcej światła dziennego, a to też polepsza nasz komfort. W budynkach niecertyfikowanych nie ma tak wysokich wymagań. Stosuje się w nich po prostu prawo budowlane i inne normy prawne. Najemcy powinni zwrócić uwagę na to, że budynek niecertyfikowany jest droższy w eksploatacji, nie jest energooszczędny i zatruwa środowisko. Dla przykładu podam informację z jednego warszawskiego budynku biurowego, gdzie w systemie wentylacji i klimatyzacji w procesie wytwarzania wilgotności stosuje się ponad sto  grzałek elektrycznych o mocy 1,5 kW każda. To jest bardzo nieefektywna technologia, która nie tylko zatruwa atmosferę i nie powoduje odpowiedniej wilgotności w budynku, ale przede wszystkim płacimy za nią bardzo drogo. Na te elementy trzeba zwrócić uwagę już w procesie projektowania. 

– Czy zarówno właściciele budynków, jak i najemcy doceniają już wagę certyfikatów? Ponoć najemcy niechętnie dają się namówić na dodatkowe koszty związane z ubieganiem się o certyfikat.
– Głównymi odbiorcami certyfikatów są inwestorzy lub deweloperzy, którzy inspirowani doradcami są świadomi, jaką rolę spełnia budynek z certyfikatem. Trzeba jednak pamiętać, że proces certyfikacji w wyniku czego otrzymujemy certyfikat to koszty w granicach 150 tysięcy złotych. Na te koszty nakłada się praca assessora który przygotowuje odpowiednie raporty i dokumenty oraz brytyjskiej organizacji BRE. Są jednak deweloperzy, którzy certyfikują wszystkie budynki. Przykładem jest firma Ghelamco, która wraz z rozpoczęciem budowy zawsze od razu stara się o certyfikat. Najemcy w wielu przypadkach nie mają świadomości, że pracują w budynkach z zielonym certyfikatem, ale na pewno czują się w nich zdrowiej i płaca mniejsze koszty utrzymania. Chociaż zauważa się, że najemcy korporacyjni coraz częściej zwracają uwagę wyłącznie na obiekty certyfikowane. W taki sposób dbają o pracowników. Najemcy muszą nauczyć się, czym jest komfort. Gdybyśmy posadzili najemcę w mercedesie i małym fiacie odczułby różnicę i tak samo jest w obiektach certyfikowanych i zwykłych.

– Jak zapowiadają się perspektywy certyfikacji w Polsce?
– Kto chce być w pierwszej lidze, powinien taki certyfikat posiadać. Zarówno z powodów marketingowych, jak i z powodów finansowych. Budynek z certyfikatem jest mniej kosztowny, przez co będzie go łatwiej wynająć. Budynki certyfikowane także u nas będą normą. Developerzy nie będą ryzykować i będą się o nie częściej starać. W centrach handlowych sami najemcy powinni uczestniczyć w procesie certyfikacji. Bo budynek już certyfikowany może mieć dodatkowo certyfikat BREEAM In-use, czyli ten, który dodatkowo klasyfikuje budynek odnoście jego utrzymania. Pozwala to sprawdzić czy koszty eksploatacji są na poziomie takim, jakie były one oczekiwane.     
 

Tagi:

Reklama

Galeria Jurajska