Amerykańscy farmerzy, najwięksi producenci czereśni na świecie, znaleźli sposób na bezpośrednią sprzedaż swoich owoców w Chinach. Wszystko dzięki sprzedaży online

Kiść dojrzałych czereśni jest dla Chińczyka tym czym biała trufla dla Europejczyka. Teraz smakosze z Państwa Środka mają łatwiejszy dostęp do ulubionych rarytasów – taką szansę dał im rozwój międzynarodowego handlu w sieci. Zebrane w amerykańskich sadach, świeżutkie czereśnie w ciągu 2-3 dni docierają bezpośrednio do chińskich konsumentów. Wystarczy złożyć zamówienie online i poczekać na dostawę.

Owoce są produkowane przez Northwest Cherry Growers, organizację zrzeszającą 2,5 tys. sadowników ze stanów Waszyngton, Oregon, Idaho, Montana i Utah. Sposób na bolączki sadowników, których owoce zalegały w chłodniach znalazł Tmall.com, serwis internetowy zajmujący się sprzedażą dóbr luksusowych, należący do chińskiego koncernu Alibaba.

Dzięki zastosowaniu modelu biznesowego B2C opartego na przedsprzedaży rolnicy nie muszą martwić się o niepewny los swoich zbiorów. Sprzedawane przez internet czereśnie są wysyłane na domowy adres zamawiającego tuż po sfinalizowaniu transakcji.

Już pierwsza, trwająca dwa tygodnie tura sprzedaży, przyniosła zamówienia na łącznie 110 ton owoców. W drugiej turze 60 ton czereśni sprzedano zaledwie w trzy dni. Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA), który wspiera projekt, spodziewa się, że kolejne sesje będą równie udane. W ten sposób jedna trzecia tegorocznej produkcji Northwest Cherry Growers trafi do Chin.

Według USDA wartość eksportowanych do Chin produktów rolnych w 2012 roku wyniosła 26 mld dolarów, o 38% więcej niż rok wcześniej. Pytanie kto następny podąży czereśniowym szlakiem?