Magdalena Frątczak
Magdalena Frątczak

W branży centrów handlowych coraz częściej mówi się o obiektach handlowych czwartej generacji. O tym czy to tylko trend, czy rzeczywiste i ważne zjawisko mówi w rozmowie z portalem Retailnet Magdalena Frątczak, dyrektor  Działu Powierzchni Handlowych CBRE sp. z o.o.

– Rozwój polskiego rynku powierzchni handlowych rozpoczął się we wczesnych latach 90 – tych. Pierwsze centra handlowe otwierane były w Warszawie, Poznaniu i Trójmieście. Obecnie w Polsce mamy ok  460 nowoczesnych obiektów handlowych, centrów handlowych i obiektów specjalistycznych. Z uwagi na swoją wielkość, format oraz ofertę handlową zostały one objęte kategoryzacją zdefiniowaną przez Retail Research Forum. I zgodnie z tą definicją centrum handlowe pierwszej generacji to obiekt, którego 40-50 proc. powierzchni najmu zajmuje hipermarket, a pozostała część najmu zajęta jest przez galerię handlową. Centrum handlowe drugiej generacji to centrum, którego 70 proc. powierzchni najmu zajęte jest przez galerię handlową, a na pozostałej części operuje mały hipermarket lub supermarket. Z kolei centrum handlowe trzeciej generacji to obiekt, którego 70 proc. powierzchni najmu zajmuje galeria handlowa będąca dominującą funkcją. Poza galerią handlową w skład centrów wchodzi supermarket oraz komponent rozrywkowy – zazwyczaj jest to kino, kręgielnia lub klub fitness – mówi Magdalena Frątczak.

Centra handlowe pierwszej generacji w Polsce mają 37 proc. udziałów w rynku, obiekty drugiej generacji 22 proc., a trzeciej 30 proc. Pozostały udział formatów handlowych w naszym kraju to parki handlowe – 9 proc. i outlety – 2 proc.

– Obecnie na rynku pojawiają się nowoczesne obiekty handlowe, które uzupełniane są dodatkowymi funkcjami jak hotel, biura lub powierzchnie mieszkaniowe. W naszej ocenie nie można określić ich mianem centrów handlowych czwartej generacji. Są to projekty wielofunkcyjne, a dodane funkcje nie wpływają na atrakcyjność oferty handlowej. Nie należy też w naszej opinii  traktować powstawania takich obiektów jako trendu. Najczęściej u podstaw decyzji, która wpłynęła na taki charakter projektu jest jego lokalizacja (centrum miasta), wielkość działki, zapisy w planie zagospodarowania przestrzennego lub inne uzgodnienia z władzami miast – twierdzi Magdalena Frątczak.

– Innym aspektem, który należy również poruszyć przy projektach wielofunkcyjnych jest ich wartość przy sprzedaży. Na świecie jest niewiele instytucji finansowych akceptujących taki rodzaj projektów. Rozdzielenie własności w oparciu o funkcje jest trudne lub często bywa niemożliwe, a to może wpłynąć na cenę sprzedaży – podsumowuje analityk CBRE.