Sądy polubowne już nie takie idealne

Robet Szczepanek

Robet Szczepanek

Spór dewelopera z najemcą opiera się zazwyczaj na podpisanej przez strony umowie najmu. Umowa jest dla osób postronnych i nie zdających sobie sprawy z realiów rynku dość skomplikowana i może się wydawać restrykcyjna w stosunku do najemcy. Arbiter nie rozumiejąc do końca jej postanowień, może objawiać tendencję do obrony teoretycznie słabszych – czyli w tym przypadku najemcy – mówi w rozmowie z portalem Retailnet Robert Szczepanek radca prawny Causa Finita Commercial Real Estate Law Firm.

Według Roberta Szczepanka sądy polubowne w Polsce począwszy od lat 90. cieszą się coraz większą popularnością, zwłaszcza wśród przedsiębiorców. Związane jest to przede wszystkim z powszechnie panującą opinią o przeciążeniu sądów powszechnych ilością spraw, a co za tym idzie powolnością postępowania, brakiem zrozumienia wśród sędziów realiów prowadzenia działalności gospodarczej czy też brakiem poufności postępowania. Jednakże w związku ze zmieniającymi się realiami funkcjonowania sądów powszechnym, w tym m.in. zmianą kodeksu postępowania cywilnego, która znacznie przyspieszyła prowadzenie postępowań w sprawach gospodarczych, warto zadać sobie pytanie czy w dzisiejszych czasach zapis na sąd polubowny to rzeczywiście takie dobre rozwiązanie.

– Historia sądownictwa polubownego sięga już starożytności, kiedy to Kodeks Justyniana wprowadził pojęcie „kompromisu” oraz przewidywał rozwiązanie sporów przy udziale sędziego rozjemczego.  W Polsce rozkwit tego typu sądów nastąpił po 1989 r. Wówczas sądy powszechne nie były przygotowane  do rozpatrywania spraw gospodarczych. Procedury nie należały do szybkich ani nie mobilizowały do podejmowania prędkich działań przez strony. Z racji tego, że sąd praktycznie wszystkie czynności podejmował  z urzędu, taki tryb postępowania nie dawał pola do popisu dobrym pełnomocnikom. W tych warunkach bezpieczeństwo prawne klientowi stwarzał profesjonalny sąd arbitrażowy oraz wybór kompetentnego pełnomocnika. Jednak wraz z upływem czasu sytuacja zmieniła się dzięki  zmianom w procedurach sądowych. Dziś w wydziałach gospodarczych sądów pracują doświadczeni profesjonaliści, obeznani z biznesowymi realiami. Kwalifikacje sędziów również uległy poprawie. Zmiana zasad postępowania w sprawach gospodarczych sprawiła, że coraz bardziej liczą się umiejętności pełnomocników oraz obrońców interesów klienta przed sądem (zmiana z pisemnej na głównie ustną procedurę sądową). Również dynamika postępowania uległa zmianie, skrócony został czas trwania postępowań sądowych (średni czas trwania postępowania w sprawach gospodarczych i rejestrowych wyniósł 2,1 miesiąca w 2011 roku – Ministerstwo Sprawiedliwości, Statystyki 2011).  W świetle takich faktów, uwidaczniają się wady sądów polubownych.

– Przede wszystkim  postępowanie w sądzie polubownym jest – w zasadzie – jednoinstancyjne, podczas gdy w sądach powszechnych obowiązuje zasada dwuinstancyjności. Znacznie bezpieczniejsze dla strony jest postępowanie, w którym występuje instancyjna kontrola orzeczeń – jak wynika bowiem ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości przeciętnie apelacja jest wnoszona od około 35% wyroków. W przypadku sądów okręgowych, rozstrzygających najpoważniejsze sprawy i będących instancją odwoławczą dla sądów rejonowych, odsetek wniesionych apelacji przekracza 60%.  W toku postępowania arbitrażowego od orzeczenia nie przysługuje apelacja ani inna forma odwołania, chyba że strony wyraźnie umówiły się, że postępowanie będzie dwuinstancyjne. Szczególnym środkiem wzruszenia wyroku sądu polubownego jest skarga o uchylenie wyroku sądu polubownego. Skargę oprzeć można wyłącznie na ściśle, enumeratywnie wymienionych w k.p.c. podstawach.  Jeśli zaś chodzi o, tak często wymienianą jako zaletę arbitrażu, szybkość postępowania, to jest to czynnik ściśle zależny od wybranych przez strony arbitrów. Jeżeli strony wybiorą arbitrów nieobciążonych własnymi zawodowymi obowiązkami  – postępowanie ma szansę zakończyć się w krótkim czasie. Jednakże, jeżeli każda ze stron zdecyduje się na wybór znanej osobistości jako arbitra, szanse na wyznaczenie kolejnej rozprawy w krótkim czasie maleją praktycznie do zera. Nie zawsze wybrani przez strony arbitrzy są specjalistami w zagadnieniach, na tle których zaistniał spór. Weźmy za przykład spór dewelopera z najemcą. Opiera się on zazwyczaj na podpisanej przez strony umowie najmu. Umowa jest dla osób postronnych i nie zdających sobie sprawy z realiów rynku dość skomplikowana i może się wydawać restrykcyjna w stosunku do najemcy. Arbiter nie rozumiejąc do końca jej postanowień, może objawiać tendencję do obrony teoretycznie słabszych – czyli w tym przypadku najemcy.

– Warto także wspomnieć o dość rozbudowanej i skomplikowanej procedurze uzyskiwania klauzuli wykonalności wyroku sądu arbitrażowego. Wyrok sądu arbitrażowego ma moc równą wyrokowi sądu państwowego dopiero po uznaniu tegoż wyroku przez sąd państwowy. Odmowa uznania bądź stwierdzenia wykonalności wyroku sądu arbitrażowego nastąpić może wyłącznie gdy spór nie może być poddany pod rozstrzygnięcie sądu polubownego oraz w wypadku gdyby uznanie bądź wykonanie wyroku było sprzeczne z podstawowymi zasadami porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej – zauważa Robert Szczepanek.

 

 

Reklama

Galeria Jurajska