– Najemcy chętnie otwierają sklepy w centrach, w których jest Siemacha. Dialog z gminą na jakikolwiek temat, chociażby dotyczący rozbudowania obiektu, jest zdecydowanie prostszy, gdy dotyczy obiektu, który spełnia rolę o charakterze społecznym – mówił podczas SCF 2013 Rafał Sonik, prezes zarządu Gemini Holdings.

W dyskusji podczas SCF 2013 poświęconej znaczeniu współpracy centrów handlowych, samorządu lokalnego i organizacji społecznej w kształtowaniu społecznej architektury miast wzięli udział specjaliści z zakresu wielu dziedzin. Ich przedstawiciele skupili się przede wszystkim na tworzeniu na terenie centrów handlowych placówek Siemacha, w których młodzi ludzie i dzieci mogą spędzać wolny czas.

– W odróżnieniu od większości przedstawicieli mojego środowiska miałem bardzo pozytywne nastawianie do centrów handlowych. Centra handlowe w Polsce to nie tylko  przestrzeń, gdzie ludzie dokonują zakupów, ale także miejsca w których realizują potrzeby społeczne. Ludzie spędzają tam wiele czasu. Spotykają się w nich całymi rodzinami. To dlatego powstał pomysł stworzenia Siemachy – miejsca, gdzie młodzi ludzie mogą aktywnie i kreatywnie spędzać wolny czas. Siemacha przyjęła się na tyle dobrze, że już myślimy o kolejnych otwarciach m.in. w Tychach – mówił podczas SCF ksiądz Andrzej Augustyński, dyrektor generalny Stowarzyszenia Siemacha.

– Projekt Siemachy jest innowacyjny w Polsce. W Brazylii funkcjonują tego typu projekty. Uczestniczy w nich już aż 700 tysięcy osób. Takie inicjatywy przyjmują się na świecie. W Indiach jest podobnie. Tego typu podwórka w centrach handlowych są ważne, choćby dlatego, żeby dzieci biedne mogły uczestniczyć w normalnym życiu społecznym – dodała w czasie dyskusji Maria Rogaczewska, socjolog Uniwersytetu Warszawskiego.

Podczas panelu uczestnicy mogli dowiedzieć się dlaczego samorządy tak chętnie dofinansowują placówki Siemachy.

– Dzięki inicjatywie Siemacha, młodzi ludzie, którzy nie mają pieniędzy na to by opłacić drogie zajęcia pozalekcyjne, uzyskują nową jakość życia. Siemacha nie jest archaiczną świetlicą z ubiegłego wieku. To zupełnie inny projekt, który naprawdę przyciąga młodych ludzi. Moim zdaniem dzięki Siemasze będziemy mieli lepszych obywateli w Tarnowie. To niewątpliwa korzyść dla miasta. Oczywiście inwestor tworząc Siemachę oczekuje na zwrot i zyski. Ale miasta chcą wspierać Siemachę, choćby dlatego, że jest to projekt trwały i długofalowy. W pierwszym roku funkcjonowania Siemachy w Tarnowie, na zajęcia zapisało się ponad 1200 dzieci. Zobaczyły wyposażenie na najwyższym poziomie, świetne instrumenty – one po prostu chciały tam spędzać wolny czas. Tworzenie Siemachy buduje nowe relacje między inwestorem a samorządem. W niektórych przypadkach skala finansowania Siemachy przez gminy wynosi nawet 58 proc. – twierdził Ryszard Ścigała, prezydent Tarnowa.

Stworzenie Siemachy w centrum handlowym wiąże się jednak z pewnymi kosztami, które musi ponieść inwestor.

– Przede wszystkim wiąże się z gotowością do przekazania powierzchni i lokalu, w którym znajdzie się miejsce dla Siemachy. Optymalna powierzchnia dla ok. 200-300 dzieci to jest ok. 500-700 metrów kwadratowych. Oczywiście zdarzają się zarówno mniejsze, jak i większe lokale. To nie musi być lokal o świetnej lokalizacji w centrum handlowym, bo Siemacha działa doskonale niezależnie od lokalizacji. Wspólnie z Siemachą i gminą organizujemy finansowanie działalności operacyjnej. W tym przypadku największy udział ma gmina. Bardzo istotne jest to, że mamy coraz poważniejsze firmy, na przykład partnerem strategicznym jest Bank PKO BP oraz Fundacja PKO BP, które włączyły się w ten projekt i uznają, że należy wspierać go nie tylko na poziomie jednego obiektu, ale na poziomie sieci. Siemacha to nie tylko pomoc dzieciom, ale także realne korzyści. Najemcy chętnie otwierają sklepy w centrach, w których jest Siemacha. Dialog z gminą na jakikolwiek temat, chociażby dotyczący rozbudowania obiektu, jest zdecydowanie prostszy, gdy dotyczy obiektu, który spełnia rolę o charakterze społecznym. Jest jeszcze inny ważny plus posiadania Siemachy. Ułatwia ona pozyskanie nowej kadry do centrum handlowego. Kiedy przyjmujemy osoby z zewnątrz, mamy o nich naprawdę bardzo płytką wiedzę, a o wychowankach Siemachy wiemy właściwie wszystko, znamy ich zainteresowania i cele. Siemacha to naturalna szkoła życia i biznesu. Ja sam zatrudniam kilkunastu wychowanków Siemachy i jestem z nich bardzo zadowolony. Wychowankowie Siemachy zaczynają wierzyć w siebie i często sami zakładają własne firmy. To inwestycja, która zwraca się pod każdym możliwym względem – mówił podczas SCF 2013 Rafał Sonik, prezes zarządu Gemini Holdings.