Chiny, Rosja i Indie należą obecnie do rynków e-commerce o największym potencjale rozwoju. Jednak jak wskazuje prognoza Goldman Sachs, w roku 2014 kraje te zmierzą się z serią niekorzystnych okoliczności, mogących odstraszyć zachodnich inwestorów.

Według aktualizacji do wcześniejszej wersji raportu, opublikowanej przez Goldman Sachs 5 marca 2014 roku, tempo rozwoju globalnego rynku e-commerce będzie wzrastać. W skali roku wzrost ten ma sięgnąć 17,1% i utrzymać się na tym poziomie przez trzy kolejne lata.

Chiny: wysokie ryzyko monopolizacji rynku

Chiński rynek e-commerce jest praktycznie w całości kontrolowany przez czterech topowych e-detalistów: JD, Tencen, Suning i Alibaba. Tencent i Alibaba zdominowały także chińskie media społecznościowe (platformy WeChat i Sina Weibo) oraz płatności elektroniczne (Tenpay oraz Alipay). Bitwa o klienta nie została jeszcze rozstrzygnięta na polu offline-to-online, handlu mobilnego i płatności online.

Rosja: niejasne przepisy celne

W roku 2013 rosyjski sektor e-commerce urósł o 26,4%, głównie na skutek wielu zagranicznych inwestycji. W roku 2012 eBay wygenerował obroty sięgające 400 milionów dolarów dostarczając towary do Rosji, a według szacunków Goldman Sachs kwota ta podwoiła się w roku 2013. PayPal także uruchomił swoje usługi w Rosji w zeszłym roku. Analitycy przewidują, że eBay wkrótce rozpocznie budowę swojej sieci logistycznej do obsługi klientów z Rosji.

Na początku 2014 roku Rosja zaostrzyła jednak swoje regulacje celne, nakładając nowe opłaty na towary zakupione poza granicami kraju. Przepisy miały na celu odciążenie lokalnych e-sklepów, którym trudno było konkurować z zagranicznymi graczami. Lokalne firmy e-commerce, takie jak Lamoda, Wildberries, KupiVIP (all fashion), Ulmart i Svyaznoy będą według analityków utrzymywać wysokie tempo wzrostu.

India: problemy z dostępem do internetu

Mimo ogromnej populacji zamieszkującej Indie, Goldman Sachs szacuje, że kraj ten nie będzie atrakcyjny dla inwestorów jeszcze przez najbliższe pięć lat. Prognoza ta podparta jest głównie faktem, że w Indiach odsetek ludności korzystającej z internetu i kart kredytowych jest stosunkowo niski. Kolejnym problemem jest brak zaufania do e-sklepów. Finansowanie nowych inwestycji jest także dość problematyczne.

Pełna wersją artykułu w języku angielskim w serwisie Evigo.pl