Zakupy, fot. Shutterstock

Prognozy dla polskiego rynku nieruchomości komercyjnych jako całości są dobre. Część graczy powinna jednak jak najszybciej zacząć adaptować się do nowych warunków. Szczególnie dotyczy to operatorów obiektów retailowych, rywalizujących z e-handlem – tak można podsumować wnioski z szóstej debaty z cyklu „Inwestowanie w nieruchomości”, która odbyła się w Klubie Polskiej Rady Biznesu w Warszawie.

Nastroje w branży po międzynarodowych targach inwestycyjnych MIPIM w Cannes są bardzo dobre. Według BNP Paribas Real Estate Polska jest w pierwszej dziesiątce tzw. rynków niekluczowych, jeśli chodzi o zainteresowanie nieruchomościami komercyjnymi wśród inwestorów zagranicznych. W I kw.e 2014 roku wolumen transakcji na rynku nieruchomości komercyjnych w naszym kraju wyniósł prawie 900 mln euro, co stanowi wzrost o niemal 70 proc. w porównaniu do analogicznego okresu w 2013 roku i jest najlepszym wynikiem od ostatnich 9 lat.

Sporo emocji wzbudziła kwestia, która od już dłuższego czasu spędza sen z powiek deweloperom handlowym i cieszy deweloperów magazynowych, czyli dynamiczny rozwój e-handlu. Uczestnicy dyskusji byli zgodni, że choć e-handel nie zabije handlu detalicznego, wymusi na nim wielkie zmiany, chociażby w składzie najemców obiektów wielkopowierzchniowych.

– Trzeba wykorzystywać fakt, że dziś zakupy to nie tylko kupowanie niezbędnych rzeczy, i inwestować w części wspólne, atmosferę, rozrywkę. Centra handlowe, które tego nie zrozumieją, będą tracić na popularności. E-handel jako pierwszy uderzy w obiekty gorzej zlokalizowane, podmiejskie – mówił Marcin Materny, dyrektor działu powierzchni handlowych firmy Echo Investment. Podobnego zdania był Maciej Krenek, członek zarządu RE Project Development. – Zakupy to emocje. Dziś nawet 30–40 proc. odwiedzających centra handlowe to tzw. „windowshoppers”, którzy niczego nie kupują.

Na które sektory e-handel ma największy wpływ? – Branże, które szybciej odczuły efekt konkurencji cyfrowej, jak np. handel elektroniką, muzyką, grami, książkami, będą przekształcać swoje tradycyjne sklepy w „showroomy”, gdzie będzie można obejrzeć towar przed jego zakupem w sieci. Rosnąć będą za to takie sektory, jak odzież, food & beverage i niektóre usługi. W niektórych obiektach gastronomia zajmuje już 10–15 proc. powierzchni i udział ten będzie rósł – mówił Piotr Kaszyński, dyrektor działu rynków kapitałowych w firmie Cushman & Wakefield.

Zmianom musi ulec też struktura samych sieci handlowych, w których dział e-commerce często rywalizuje z sekcją handlu tradycyjnego o pieniądze klientów. – Dziś e-commerce i retail funkcjonują jako odrębne kanały, a wyzwaniem byłoby je połączyć,  aby sklepy i centra dystrybucji funkcjonowały razem, a nie konkurowały ze sobą – stwierdziła Katarzyna Pyś-Fabiańczyk, nawiązując do bardzo popularnego np. w Wielkiej Brytanii, a niemal niestosowanego w Polsce modelu „kup online i odbierz w sklepie”.