DNB Bank Polska i Deloitte: polskim firmom handlowym wciąż daleko do liderów globalnych

Zakupy w centrum handlowym

Zakupy w centrum handlowym, fot. Shutterstock

W ostatnich 10 latach ogólna liczba sklepów w Polsce zmalała o 21 proc. (z ponad 450 tys. w roku 2002 do niecałych 360 tys. w roku 2012), jednocześnie szybko rośnie liczba sklepów wielkopowierzchniowych, które wypierają z rynku sklepy mniejsze. Obecnie placówki wielkopowierzchniowe (o powierzchni 400 mkw. i większej) zajmują niemal 50 proc. całkowitej powierzchni handlowej (wobec 28 proc. jeszcze w 2005 roku). Udział sprzedaży w sieciach handlowych w Polsce już teraz przewyższa poziom w rozwiniętych gospodarkach (za wyjątkiem Anglii), choć w niektórych krajach Europy Środkowej jest jeszcze wyższy – wynika z raportu „Kierunki 2014 – kluczowe czynniki determinujące handel w Polsce” opracowanego przez DNB Bank Polska i Deloitte.

– W tym kontekście możliwość dalszego zwiększania udziału sprzedaży w sklepach wielkopowierzchniowych wydaje się w Polsce ograniczona. Uważamy, że dalszy rozwój sieci handlowych odbywać się będzie raczej poprzez konsolidację i przejęcia, niż znaczące zmiany w strukturze handlu detalicznego, choć nie można wciąż wykluczyć wchodzenia na polski rynek specjalistycznych sieci handlowych – mówi Artur Tomaszewski, prezes zarządu DNB Bank Polska.

Warto też zwrócić uwagę na fakt, że skala nasycenia sklepami wielkopowierzchniowymi jest dość mocno zróżnicowana na poziomie województw, co odzwierciedla duże zróżnicowanie sytuacji społeczno-ekonomicznej regionów Polski – ściana wschodnia (z niskim poziomem PKB per capita i niską urbanizacją) versus ściana zachodnia (bogatsza i silniej zurbanizowana).

– Czynniki wzrostu sieci handlowych, ale też całego handlu, wynikać będą w najbliższym czasie raczej z trendów rozwojowych, w tym ze wzrostu siły nabywczej biedniejszych regionów, rozwoju urbanizacji czy z poprawy sieci drogowej umożliwiającej dalsze podróże po tańsze zakupy – handel przygraniczny w Europie czy malle handlowe na dalekich przedmieściach w USA dobrze pokazują to zjawisko – mówi Rafał Antczak, członek zarządu Deloitte.

Trendy w gospodarce i ich wpływ na handel

Spowolnienie gospodarcze w latach 2012–2013 przyniosło wyhamowanie dynamiki obrotów zarówno w handlu hurtowym, jak i detalicznym. Tendencje w poszczególnych segmentach były jednak zróżnicowane. Spowolnienie dotknęło w szczególności sprzedaży detalicznej w niewyspecjalizowanych sklepach – głównie wielkopowierzchniowych (spadek dynamiki do mniej niż 4 proc. w 2013 roku, w tym do 3 proc. w sklepach z przewagą żywności i 6 proc. w pozostałych, do których zaliczone jesą Biedronka i Real), a także w placówkach z artykułami użytku domowego (chociaż tu nadal występuje wzrost: 10 proc. w 2013 roku) oraz wyrobów związanych z kulturą i rekreacją (dynamika ujemna).

W obszarze artykułów użytku domowego relatywnie wysoki wzrost nadal dotyczy wyrobów tekstylnych i sprzętu elektrycznego (po ok. 20 proc.). Na uwagę zasługuje również wysoki wzrost sprzedaży w sklepach z żywnością (24 proc. w 2013 roku), który dotyczy jednakże firm zatrudniających powyżej 9 osób (a więc nie obejmuje małych sklepów osiedlowych).

Co ciekawe, osłabienie popytu konsumpcyjnego nie miało większego wpływu na sprzedaż odzieży, obuwia i wyrobów skórzanych, kosmetyków, a nawet biżuterii. Utrzymał się też dynamiczny wzrost sprzedaży poza siecią sklepową i targowiskami (w tym przez internet i domy wysyłkowe).

W kilku branżach m.in. sprzętu elektronicznego i telekomunikacyjnego obroty w ubiegłym roku jednorazowo zmalały – za wcześnie jednak, by wnioskować o jakiejś trwałej tendencji, zwłaszcza że sytuacja ekonomiczna na świecie i w Polsce wydaje się powoli stabilizować

Czy e-handel zmieni układ sił?

W Polsce udział handlu przez internet w handlu ogółem to jedynie około 3 proc., podczas gdy w krajach rozwiniętych ta wartość jest 2-, 3-krotnie wyższa niż w Polsce. Tempo wzrostu e-handlu, począwszy od segmentu spożywczego, poprzez odzież, a skończywszy na AGD w grupie 250 największych globalnych sieci handlowych przekracza 20 proc. Utrzymywanie tak silnie rosnącego trendu wzrostowego wymaga nie tylko wykorzystania rezerw prostych, ale rozwoju znacznie bardziej zaawansowanych technologicznie rozwiązań. To właśnie rozwój technologii – przede wszystkim takich jak geopozycjonowanie za pomocą GPS, identyfikacja za pomocą fal radiowych RFID, która nie jest jeszcze szeroko wykorzystywana ze względu na koszty czy druk 3D – będzie w największej mierze decydował o przyszłym kształcie handlu.

– W zależności od rozwoju nowych technologii e-handel może w bardzo różny sposób wpływać na „tradycyjny” handel hurtowy i detaliczny czy poszczególne segmenty rynku. Na przykład rozwój drukarek 3D może wypierać hurtowników na korzyść detalistów, gdyż ci będą w stanie dostarczać towary bezpośrednio do klientów – z pominięciem łańcucha dostaw, w tym hurtowni. Z drugiej strony, rozwój zaawansowanych portali internetowych i logistyki może wypierać z części rynku detalistów na korzyść hurtowników, którzy będą rozwijali sprzedaż detaliczną – twierdzi Artur Tomaszewski, prezes DNB.

Co dalej z polskimi firmami handlowymi, czyli albo rozwijać, albo zwijać biznes

Połowa firm spośród 10 największych globalnych sieci handlowych jest już w Polsce obecna, a największa firma handlu detalicznego w Polsce (Jeronimo Martins – właściciel sieci Biedronka) znajduje się na 67. miejscu wśród największych firm globalnych. Jeśli jednak spojrzeć na czołówkę polskich firm handlowych notowanych na warszawskiej giełdzie, to ich przychody ze sprzedaży są wciąż na tyle nieznaczące, że poza jednym wyjątkiem (Eurocash) żadna z nich nie wchodzi do globalnego rankingu Top 250.

Z drugiej strony, średnioroczna dynamika przychodów ze sprzedaży czy rentowność obrotu netto plasują polskie firmy na poziomie firm z czołowej światowej „10”, a więc dużo powyżej firm z końca stawki Top 250, bardziej odpowiadających im wielkością. Polskim firmom jednak wciąż daleko do liderów globalnych pod względem tempa wzrostu przychodów ze sprzedaży.

– Ekonomia skali ma w handlu podstawowe znaczenie, zatem polskie firmy, myśląc o dalszym rozwoju, muszą zacząć myśleć i planować regionalnie, mówi Rafał Antczak. Strategię taką realizuje już zresztą ponad 1/3 firm, prowadzących działalność w więcej niż jednym kraju.

– Polskie firmy handlowe mogą zatem okazywać się lepsze od globalnych firm na rynku lokalnym i regionalnym pod względem wskaźników finansowych i konkurencyjności, muszą jednak zadbać o efekt skali –  konkluduje Artur Tomaszewski.

Reklama

SCF 2017 Spring 1-15.12.2016