Lynx-Optique: czasem współpraca z deweloperem bywa trudna

lynx-optique

Najemcy czasem napotykają na trudności związane ze współpracą z zarządcą galerii handlowej. Miedzy innymi na ten temat rozmawiamy z Marią Pistre, dyrektor generalną firmy Bellevue Polska sp. z o.o., która reprezentuje markę Lynx-Optique w Polsce.

Jakie są najtrudniejsze zagadnienia we współpracy z deweloperami?

– Generalnie nie mam problemów z wynajmującymi powierzchnię. Oczywiście są wyjątki, ale nieliczne. Przykładem może być jedno z centrów handlowych w Polsce, którego projektant wymyślił, że sklepy w galerii muszą być koniecznie pozamykane witrynami z drzwiami. To poważny błąd i brak zrozumienia specyfiki naszej branży – klient musi mieć swobodny dostęp do naszego salonu. Inny problem, który napotkaliśmy w centrum handlowym, to sytuacja, w której wśród najemców znalazło się aż 5 salonów optycznych. To oczywiście za dużo i nie wszystkim udaje się osiągnąć odpowiednie obroty. Powstał pomysł, aby wszystkie salony zorganizowały wspólną akcję promocyjną – przeprowadzenie w weekend na powierzchni wspólnej centrum badania przesiewowego. Potem już klienci sami mieli zdecydować, z oferty którego salonu mieliby skorzystać. Usłyszałam od właściciela centrum, że będzie mnie to kosztować 300 euro za dzień akcji. Przecież ja już płacę za te wspólne powierzchnie. To jest szokujące. My występujemy z pomysłem, jak uratować sytuację, a deweloper chce jeszcze na tym zarobić.

Czy widzi Pani różnice w relacjach pomiędzy najemcą a wynajmującym na rynku polskim i francuskim?

– Przede wszystkim w każdym centrum handlowym we Francji istnieje organizacja najemców. Deweloperzy są zainteresowani istnieniem takiej organizacji i wręcz zachęcają do ich tworzenia. Dzięki temu mają partnera do rozmawiania o trudnych sprawach i podejmowania inicjatyw korzystnych dla obu stron. W Polsce deweloperzy uważają takie gremia za zgromadzenia pieniaczy, którzy widzą tylko swój interes.

Jak ocenia Pani potencjał polskiego rynku w zakresie możliwości rozwoju sieci salonów optycznych?

– W Polsce mamy 3 tys. salonów optycznych. Daje nam to jeden salon optyczny na 12,5 tys. mieszkańców. We Francji wskaźnik ten wynosi jeden salon na 7,5 tys. mieszkańców. Nasz rynek ma więc bardzo duży potencjał.

Czy rozwój tego rynku nie jest związany z zamożnością społeczeństwa?

– Największym problem jest niska świadomość konsumentów, czego potrzebuje nasz wzrok, na czym polega korekcja, dlaczego musimy chronić wzrok. Jeśli chodzi o finanse, to u nas można kupić okulary, rozkładając płatność na 10 rat. Zewnętrzna firma oferuje raty – a my płacimy odsetki. W Polsce oczywiście siła nabywcza jest niższa niż na zachodzie Europy. Polacy natomiast, szczególnie Polki i młodzi ludzie, lubią ładne i modne rzeczy. Proszę pamiętać, że nawet jeśli klient wyda u nas 1 tys. zł, to znowu przyjdzie do nas dopiero za 3 lata. Czyli jest to wydatek 333 zł na rok.

Czy rozważała Pani wprowadzenie do Polski innych marek z grupy, w której działa Lynx-Optique?

– Nasz francuski partner jest bardzo zainteresowany taką możliwością. W grę wchodziłby dynamicznie rozwijający się we Francji koncept Krys, którego sieć posiada 700 salonów. Jest to idealna propozycja dla niezrzeszonych indywidualnych salonów optycznych. Jest to koncept francuski, który na pewno by się sprawdził w Polsce, gdzie lepiej sprawdza się propozycja optyków z krajów takich jak Francja czy Włochy. Polacy wolą oprawki modne, wysmakowane bardziej niż ekscentryczne lub surowe oprawki z Wielkiej Brytanii czy Niemiec. Na razie jeszcze nasza firma nie dojrzała organizacyjnie i kadrowo do sprostania takiemu wyzwaniu, jak wprowadzenie kolejnego konceptu na rynek.

Firma będzie obecna podczas Shopping Center Forum 2014, gdzie będzie poszukiwać nowych lokalizacji dla swoich salonów w centrach handlowych.

Reklama

Galeria Jurajska