twitter przedaż online

Kanały na YouTube najczęściej zakładane są przez polskich sprzedawców oferujących asortyment ogólny lub elektroniczny – w obu tych grupach można je znaleźć w 40 proc. sklepów. Platforma ta służy wtedy często do prezentacji spotów reklamowych, filmów o produktach, lecz również recenzji i instrukcji obsługi sprzętu – wynika z analizy idealo.

Sklepy z asortymentem ogólnym są też jedynymi, których profile można znaleźć w biznesowej sieci społecznościowej LinkedIn. Jedynie 4 proc. wszystkich polskich sklepów zbadanych przez idealo to najsłabszy wynik w europejskiej skali, który można tłumaczyć tym, że nad Wisłą nie brakuje rodzimych portali zawodowo-biznesowych cieszących się większą popularnością wśród pracodawców i szukających pracy. Ci jednak, którzy decydują się na obecność na tej platformie, nie czerpią w pełni z potencjału LinkedIn i ograniczają się do założenia profilu swojego sklepu i nie dzielą się informacjami innymi niż aktualne oferty pracy w ich przedsiębiorstwach.

Jednym z najbardziej wyraźnych wniosków płynących z badań idealo jest dominująca pozycja Facebooka w handlu internetowym – zarówno w poszczególnych zbadanych krajach, jak i w europejskiej średniej. Nie oznacza to jednak, że portal Marka Zuckerberga nie jest zagrożony przez konkurencję. Zaobserwować można bowiem rosnące zainteresowanie specjalistów ds. marketingu korzystaniem z Google+, zaś także Twitter – coraz częściej używany przez polskich dziennikarzy i polityków – również ma szanse podbić inne branże, w tym także e-commerce. Ogromna popularność tych dwóch platform w pozostałych zbadanych przez idealo europejskich krajach świadczy o tym, że ta tendencja ma dużą szansę pojawić się także w Polsce.

W wynikach badań idealo trudno przeoczyć także wyraźne różnice w sposobie, w jaki sklepy z różnych branży korzystają z portali społecznościowych. Szczególnie należące do poszczególnych firm blogi prezentują sobą ogromną różnorodność, a przy tym umożliwiają sprzedawcom redakcyjną optymalizację dla wyszukiwarek internetowych. Mimo to stanowią one wyzwanie dla sklepów polegające na tym, że w odróżnieniu od klasycznych portali społecznościowych wymagają znacznie większego wkładu w zachęcenie klientów do ich odwiedzania, przez co często nie cieszą się tak dużym zasięgiem jak Facebook czy Twitter. Możliwości łączenia różnych kanałów są tu jednak dowolne – potencjał tweetów czy wpisów na Google+ może być bardzo pomocny przy próbach wypromowania notek z bloga.

Koncentrując się na mainstreamowych kanałach społecznościowych, nie należy jednak zapominać o mniej popularnych portalach, takich jak EyeEm, Vimeo lub Tumblr. Moda na dany portal społecznościowy jest często trudna do przewidzenia, zaś korzystanie z mniej popularnych serwisów – takich jak popularny wśród polskich użytkowników, lecz rzadko wykorzystywany w zbadanych przez idealo sklepach internetowych Instagram – może kryć w sobie wiele potencjału.