Nawet trzy biura podróży nie muszą ze sobą konkurować w galerii handlowej

Maciej Sanetra, dyrektor CHR Pasaż Grunwaldzki we Wrocławiu

Maciej Sanetra, dyrektor CHR Pasaż Grunwaldzki we Wrocławiu

O aspektach funkcjonowania kilku sieci handlowych oferujących ten sam lub podobny asortyment w centrum handlowym – redakcja Retailnet.pl rozmawia z Maciejem Sanetrą, dyrektorem CHR Pasaż Grunwaldzki we Wrocławiu.

Czy lokowanie w jednym centrum handlowym dwóch lub nawet więcej najemców oferujących ten sam asortyment (np. dwa salony optyczne, dwie apteki, dwa biura podróży) to dobry pomysł?

Funkcjonowanie na terenie jednego centrum handlowego dwóch lub nawet kilku sklepów oferujących podobny asortyment stało się obecnie normą. Na szczęście taką, którą z powodzeniem można przekuć we własny sukces. Na przykładzie Pasażu Grunwaldzkiego widzimy, że model oparty na różnorodności świetnie się sprawdza. Poszczególne marki budzą przecież inne konotacje wśród klientów, kierują produkty do innych grup docelowych, budują przewagę konkurencyjną innymi działaniami. Jeśli ich oferty są względem siebie komplementarne, taki model ma szansę przynieść wymierne korzyści każdej ze stron.

Czy oferty takich najemców wykluczają się czy uzupełniają?

Oczywiście z punktu widzenia klientów i najemców najkorzystniej jest, gdy takie oferty się uzupełniają. Mogę podać przykład z Pasażu, gdzie od niedawna działają trzy biura podróży. W każdym z nich zabukujemy wycieczkę marzeń, ale oferty różnią się pod względem ceny, kierunków wycieczek oraz aktualnych promocji. Osoby odwiedzające centrum również to doceniają.

Dla kogo taka sytuacja jest korzystna – dla developera, bo ma wynajętą powierzchnię handlową, dla konsumenta, bo ma większą, komplementarną ofertę czy dla najemców, bo wzajemnie do siebie przyciągają klientów?

Zarówno dla dewelopera, jak i najemców najważniejszy jest klient. Dla niego liczy się z kolei możliwość porównania kilku ofert w jednym miejscu. Im bogatsza oferta i lepsza lokalizacja centrum, tym lepiej. Dlatego najemcy godzą się na funkcjonowanie kilku punktów oferujących zbliżony asortyment w jednej galerii handlowej i sami dbają o to, by klienci wybierali właśnie ich salon. My również staramy się im pomagać, na przykład poprzez organizację wydarzeń, targów i loterii, w których regularnie mogą brać udział.

Gdzie w obiekcie handlowym powinny być ulokowane takie placówki – blisko siebie czy w znacznym oddaleniu?

To zależy przede wszystkim od wielkości i rozplanowania centrum oraz branży, w której działają dani najemcy. Punkty sieci telekomunikacyjnych mogą znajdować się w niewielkim oddaleniu od siebie, ale już w przypadku kiosków czy kawiarni lepiej, gdy mieszczą się one w różnych miejscach, ponieważ ich rola jest inna.

Jakiej branży najemcy zazwyczaj nie zgadzają się na współistnienie w ramach jednego centrum handlowego?

To nie przypadek, że w jednym centrum handlowym działa zwykle jedno kino lub jeden duży operator spożywczy. Ponadto wśród najemców wyłączność na działalność zastrzegają sobie również duże sieci ze sprzętem AGD oraz elektroniką użytkową. Należy przy tym podkreślić, że działalność dwóch sklepów oferujących w przeważającej części ten sam asortyment nie byłaby racjonalna i uzasadniona ekonomicznie.

Jak ta kwestia wygląda w zakresie zapisów w umowach najmu – czy dopuszczają one taką możliwość?

Obostrzenia w umowach dotyczą miedzy innymi maksymalnego metrażu, jaki może zajmować konkurencyjny najemca oraz procentu, w jakim mogą pokrywać się ich oferty. Zdarza się, że niektórzy najemcy wprowadzają dodatkowy zapis o zakazie konkurencji.

 

Reklama

Galeria Jurajska