zakupy_kobiety

Tam, gdzie są wolne lokale, wynajmujący jest czasem zmuszony pójść na kompromis i wprowadzić najemcę, którego oferta w dużym stopniu pokrywa się z asortymentem innej firmy. Z prawnego punktu widzenia w jednym centrum handlowym można ulokować nawet pięć supermarketów. Nikt tego jednak nie robi, ponieważ żaden z najemców nie byłby w stanie utrzymać się w takich warunkach

Zadaniem obiektów handlowych jest przyciągnięcie jak największej liczby klientów. Aby je zrealizować, należy dobrać najemców w taki sposób, żeby reprezentowali wszystkie pożądane branże, a jednocześnie zrównoważyć konkurencję. Tyle mówi teoria.

W rzeczywistości spełnienie takich założeń jest możliwe tylko w obiektach, gdzie na otwarcie sklepu czeka kolejka zainteresowanych. Tam, gdzie są wolne lokale, wynajmujący jest czasem zmuszony pójść na kompromis i wprowadzić najemcę, którego oferta w dużym stopniu pokrywa się z asortymentem innej firmy (np. druga drogeria lub kolejny sklep obuwniczy).

Dublowanie oferty, a czasami wręcz jej zwielokrotnianie, bywa też korzystne. Dobrym przykładem są sklepy z branży modowej – zazwyczaj dominują w centrach handlowych, ale każdy jest dedykowany klientowi o innych gustach, potrzebach i możliwościach finansowych. Bogaty asortyment zachęca do odwiedzin obiektu. Nikogo nie dziwi również, że w dużych centrach handlowych znajdują się sklepy wielu operatorów telefonii komórkowej. Często pojawia się też dodatkowo punkt z akcesoriami do urządzeń mobilnych.

Inaczej jest w przypadku operatorów wyspecjalizowanych. Z reguły w obiekcie handlowym znajduje się tylko jeden hiper- bądź supermarket, który jest jednym z najemców strategicznych (nierzadko największym). Są jednak wyjątki. W poznańskim Starym Browarze w nowszej części działa Alma, a w starszej Piotr i Paweł. W łódzkiej Manufakturze wielkopowierzchniowym operatorem jest Real, a dodatkowo od strony dziedzińca centrum znajduje się Alma. Należy zwrócić uwagę, że oba wymienione centra są bardzo duże i dają możliwość zdublowania nawet oferty spożywczej. W przypadku mniejszych obiektów byłoby to niewskazane i prowadziło do zaniżenia obrotów.

Sprzedawcy sprzętu elektronicznego i urządzeń gospodarstwa domowego z racji bardzo dużej konkurencji w branży o wiele rzadziej przystają na takie rozwiązanie. Wyjątek stanowi Europa Centralna w Gliwicach, gdzie funkcjonują razem Saturn i RTV Euro AGD. Są też obiekty, w których obok dużego najemcy można spotkać mniejsze punkty działające jako showroomy.

Według innych zasad dobierani są najemcy w centrach tematycznych, takich jak warszawska Domoteka. W jej przypadku skupienie pod jednym dachem jak największej liczby firm oferujących meble i akcesoria wyposażenia wnętrz jest celowe. Różnorodność zapewniona przez liczne sklepy z jednej branży przyciąga klientów jak magnes.

Z prawnego punktu widzenia w jednym centrum handlowym można ulokować nawet pięć supermarketów. Nikt tego jednak nie robi, ponieważ żaden z najemców nie byłby w stanie utrzymać się w takich warunkach. W takiej sytuacji dublowanie oferty kłóci się z interesem zarówno najemcy, jak i wynajmującego. Dlatego w większości centrów handlowych funkcjonuje jedna apteka, jeden supermarket, nie więcej niż dwa lub trzy punkty z prasą.

Proces komercjalizacji centrum handlowego jest prowadzony zgodnie z przyjętą strategią. Przy jej opracowaniu bierze się pod uwagę ogólnie przyjęte zasady komercjalizacji oraz specyfikę lokalnego rynku. Strategia najmu nie określa, jakie konkretnie firmy mają się znaleźć w gronie najemców, ale kładzie nacisk na dobór odpowiedniej liczby operatorów z poszczególnych branż. Do każdego obiektu trzeba podejść indywidualnie. Na przykład w dużych miastach, gdzie klienci są nastawieni na dłuższe zakupy i większe wydatki, w jednym obiekcie handlowym można znaleźć nawet kilka kawiarni. W mniejszym mieście, gdzie proporcjonalnie większa część domowych budżetów przeznaczana jest na artykuły pierwszej potrzeby, otwarcie więcej niż jednej kawiarni może być nietrafionym pomysłem.

Zdarza się, że wynajmujący, skuszony ofertą najemcy, powiela w swoim centrum handlowym ofertę z danej branży. Czasem jest to korzystne, ale jeśli nie ma uzasadnienia finansowego, może być potraktowane jako objaw desperacji, a to nie służy współpracy z pozostałymi najemcami. Trzeba mieć jednak na uwadze, że rynek nie zawsze jest łaskawy i czasem nie pozostawia wynajmującemu wyboru.

 Szymon Łukasik, Associate, dział powierzchni handlowych, Cushman & Wakefield