Colliers: inwestowanie w centrach miast – potrzebny silny lobbing i cierpliwość

Anna Radecka, Associate Director, Dział Powierzchni Handlowych, Colliers International

Anna Radecka, Associate Director, Dział Powierzchni Handlowych, Colliers International

Bardzo widocznym trendem na polskim rynku obiektów handlowych jest zainteresowanie się inwestorów i deweloperów centrami miast, szczególnie tych spoza listy największych polskich aglomeracji. O aspektach współpracy deweloperów z samorządami przy realizacji inwestycji handlowej redakcja Retailnet rozmawia z Anną Radecką Associate Director, Dział Powierzchni Handlowych, Colliers International.

Czy łatwo współpracuje się z samorządami w zakresie planowania i realizacji takich inwestycji? Czy obowiązujące przepisy z zakresu planowania i zagospodarowania przestrzennego są przyjazne dla budowy obiektów handlowych w centrach miast i czy ułatwiają rewitalizowanie tkanki miejskiej i ożywianie centrów miast?

Wszystko zależy od konkretnego samorządu i jego strategii oraz pomysłów co do rozwoju centrum miasta. Jeśli akurat centrum miasta dysponuje odpowiednią działką spełniającą kryteria lokalizacji inwestycji handlowej lokalne władze raczej nie stwarzają przeszkód lecz dążą do kompromisu. Nadrzędnym celem powinna być oczywiście maksymalizacja korzyści miasta i jego mieszkańców płynących z potencjalnej inwestycji. Tak czy inaczej potencjalny inwestor musi spełnić szereg kryteriów, mieć odpowiednio silne lobby oraz uzbroić się w cierpliwość, gdyż proces pozyskania działki/nieruchomości i doprowadzenie do rozpoczęcia budowy jest procesem wieloetapowym, długotrwałym i kosztochłonnym. Ustawodawcy dążą do tego, by przepisy z zakresu planowania i zagospodarowania przestrzennego były jak najbardziej klarowne i ułatwiały rewitalizacje tkanki miejskiej. W praktyce wygląda to niestety różnie. W dużej mierze zależy to od statusu planu miejscowego w szerszym ujęciu oraz statusu konkretnej nieruchomości (teren poprzemysłowy, nieruchomość zabytkowa, jak wygląda kwestia komunikacji i dostępu, czy trzeba zbudować drogi dojazdowe itd.)

Czy inwestycje takie należy traktować jako konkurencyjne dla lokalnego handlu i ulic handlowych – czy wręcz odwrotnie, jako motor rozwoju dla okolicznego handlu?

Zdania są podzielone. W Polsce tylko w nielicznych miastach funkcjonują prężne ulice handlowe. W mniejszych miastach przed „epoką’ centrów handlowych handel skupiał się głównie wokół rynków miast/starówek oraz lokalnych bazarów. W chwili obecnej na ulicach handlowych funkcjonuje głównie gastronomia i usługi, zwłaszcza finansowe. Pozostałe branże, przede wszystkim moda, przeniosła się do centrów handlowych. Każdy biznes potrzebuje odpowiednio wysokiego przepływu klienta by generować odpowiedni obrót. Centrum handlowe jako kompleksowy, wielofunkcyjny obiekt z aktywnym marketingiem jest w stanie wygenerować satysfakcjonującą ilość odwiedzających. Trzeba pamiętać, że każde centrum handlowe to kilkaset, a nawet kilka tysięcy nowych miejsc pracy. Sieci międzynarodowe otwierające swoje sklepy i placówki w centrach handlowych zapewniają nie tylko pracę, ale też pakiet szkoleń i transfer know-how. Znam wiele przypadków, w których przedsiębiorca zaczynał swoją przygodę z handlem jako pracownik sieciowego sklepu, po czym otwierał własny sklep np. jako franczyzobiorca lub nawet tworzył własną markę i własną sieć.

Reklama

SCF 2017 Spring 1-15.12.2016