Pop-up store Aloha From Deer
Pop-up store Aloha From Deer

W ostatnich miesiącach w polskich centrach handlowych widać rosnącą popularność tymczasowych sklepów. Najczęściej zajmują one lokale o niedużych powierzchniach. Tak zwane pop-up story decydują się najczęściej otwierać projektanci mody, ale także marki, które planują wejść na polski rynek, i na podstawie przychodów z ich tymczasowego sklepu, mogę ocenić zainteresowanie klientów ich produktami.

Nawet tacy giganci jak H&M decydują się na otwarcia tego typu lokalizacji. Outletowy pop-up store tej marki został otwarty na kilka miesięcy w jednym z warszawskich centrów wyprzedażowych. Podobne sklepy otwierali także dobrze rokujący polscy projektanci m.in. Łukasz Jemioł czy duet Bohoboco i Aloha From Deer.

Okazuje się, że tego typu sklepy to nie tylko szansa dla nowych marek, ale także krótkoterminowe umowy wpływają na poziom całej komercjalizacji obiektu.

– Dynamika zmian i ulepszeń w centrach handlowych sprzyja rozwojowi sklepów tymczasowych – pop-up stores. Krótkoterminowe umowy na wynajem wykończonych lub wykończonych w podstawowym standardzie powierzchni, preferencyjne stawki oraz możliwość zaistnienia i sprawdzenia danego centrum handlowego są zachętą do otwierania takich sklepów przez marki różnych branż. Dla inwestora to atrakcyjna alternatywa dla pustego lokalu z enigmatyczną wyklejką „wkrótce otwarcie” oraz szansa na obniżenie liczby pustostanów w obiekcie – mówi w rozmowie z Retailnet Anna Hofman, starszy negocjator z działu powierzchni handlowych Cushman & Wakefield.

– Najemca tymczasowy może zająć lokal w ciągu tygodnia i równie szybko go opuścić, jeśli wystąpi taka potrzeba, podczas gry szukanie docelowego najemcy oraz wynegocjowanie z nim umowy może zająć kilka miesięcy. Pop-up stores są atrakcyjnym rozwiązaniem jednocześnie dla najemcy, inwestora oraz dla klienta centrum handlowego – dodaje.