policja ecommerce oszustwa

Sklep-wydmuszka działał od połowy października. Oferował markową odzież i obuwie w atrakcyjnych cenach. Oszukanych mogło zostać nawet kilka tysięcy osób

Policja zatrzymała już dwóch podejrzanych i zabezpieczyła konta bankowe firmy. Okazało się, że zaledwie w kilka tygodni obroty fikcyjnego sklepu sięgnęły 400 tys. złotych. Niestety, w rzeczywistości sklep nie posiadał żadnego towaru i żaden z klientów nie otrzymał swojego zamówienia.

Internetowi złodzieje za kratkami

Osoby, które zostały oszukane przez pseudo-sklep, powinny zgłosić się na policję w celu złożenia zeznań: muszą podać datę transakcji, kwotę zakupu oraz zachowaną korespondencję mailową ze sklepem. Banki już zablokowały 175 tys. zł, które mają być przekazane na zadośćuczynienie przyszłym poszkodowanym.

Schemat działania przestępców jest prosty. Oszust zakłada internetowy sklep, w którym oferuje markową odzież i obuwie w bardzo atrakcyjnych cenach, często niższych nawet o 70-80 proc. od konkurencji.

Uwaga na e-przekręty

To powinno być ostrzeżeniem dla kupujących, ale część internautów łapie się na takie “promocje”. Często, aby uwiarygodnić swoje witryny, oszuści promują się na znanych portalach społecznościowych i stronach internetowych. Wykupują reklamy i załatwiają sobie “lajki”. W ten sposób kupują zaufanie niczego nie świadomych klientów.

To nie pierwsza tego typu historia w naszym kraju. Podobne przypadki odnotowywano już ok. 3 lat temu.

Azjatycka szajka e-0szutów

W tej chwili największe śledztwo prowadzone przez polską prokuraturę dotyczy firmy Japan Style Limited. Prowadziła ona sklepy takie jak Pilkasklep.pl, 66prezent.pl, 66procent.pl i Retrobut.pl. Klienci po wpłaceniu pieniędzy na podane konto albo w ogóle nie dostawali zamówionego towaru, albo ten był nie markowy i wyglądał po prostu na chińską podróbkę. Kupujący byli potem ignorowani przez firmę, nie odzyskiwali pieniędzy oraz ich towar nie podlegał zwrotowi.

Od rozpoczęcia śledztwa w sprawie oszustwa internetowego minął już ponad rok. Do tej pory przesłuchano 12 tys. osób,  zostało kilkadziesiąt tysięcy. Problemem dla prowadzonego śledztwa jest fakt zarejestrowania firmy na Malediwach. Za oszustwem stoi dwójka Polaków. Mężczyźni prawdopodobnie nadal przebywają w Azji.