Colliers Sean Briggs

Polscy sprzedawcy stoją u progu zmian mających na celu przekształcenie modelu działalności na omnichannel. Powinny pójść za tym pewne zmiany w relacjach między najemcami powierzchni handlowych a deweloperami – twierdzi Sean Briggs, dyrektor Zarządzający działu Powierzchni Handlowych na Europę Wschodnią w firmie Colliers International, moderator dyskusji podczas Shopping Center Forum.

„Powszechne mniemanie jest takie, że rozwój sprzedaży wielokanałowej skutkuje zmniejszeniem się wynajmowanej dotychczas powierzchni handlowej. Jest to rzeczywiście prawda w przypadku sprzedawców produktów niektórych kategorii, takich jak muzyka czy książki” – mówi Sean Briggs w rozmowie z serwisem Evigo.

Sklep w nowej roli

„Nie jest to jednak żadna żelazna reguła, wręcz przeciwnie. Zachodzące obecnie zmiany rynkowe mogą sprawiać, że powierzchnia niektórych salonów sprzedaży będzie nawet większa. Mamy dziś do czynienia z rewolucją na miarę tej, która wiązała się z wprowadzeniem na rynek sklepów samoobsługowych. Rola sklepów stacjonarnych całkowicie się zmienia. Są one uzupełnieniem procesu sprzedaży, mają wywołać u klientów określone emocje, dostarczyć ciekawych doświadczeń. Wizyta w sklepie ma byś swoistą przygodą. Dlatego też niektóre marki wręcz zwiększają, zamiast zmniejszać wynajmowaną powierzchnię handlową” – dodaje.

Colliers Sean Briggs
Sean Briggs

Biznes prowadzony przez internet oraz sprzedaż naziemna coraz ściślej się integrują, co wymusza również pewne zmiany i stanowi wyzwanie w relacjach najemców powierzchni handlowych z deweloperami. Chodzi głównie o obecny model rozliczeń, który nie przystaje do nowego modelu dystrybucji.

Korzyści z click and collect

„Ponieważ czynsz płacony przez najemcę centrum handlowego zawiera procent od obrotów ze sprzedaży, elementem spornym stają się produkty odbierane w ramach usługi click and collect. Teoretycznie klient przychodzi po nie do sklepu, ale zamawia i płaci online. Powstaje więc pytanie czy sprzedaż tę należy zaliczać do obrotów sklepu i pobierać za nią opłaty w ramach czynszu” – uważa Sean Briggs.

„Właściciele sklepów uważają, że na click and collect korzystają również deweloperzy, ponieważ klienci przychodzący po odbiór przesyłki odwiedzają przy okazji centrum handlowe, mijają inne sklepy i zwiększają ruch. Wyzwaniem dla obu stron będzie zatem zmiana modelu rozliczeniowego na taki, który przystaje do zmian rynkowych” – dodaje.

Jak zauważa Sean Briggs, polski rynek jest już na tyle dojrzały, żeby zacząć w pełni korzystać z modelu omnichannel. Tym bardziej, że pod niektórymi względami mamy wbrew pozorom przewagę nad zachodnimi krajami.

Polskę czeka rewolucja

„Ponieważ rewolucja mobilna w Polsce zaczęła się później niż w krajach zachodnich, firmy telekomunikacyjne stworzyły tutaj nowocześniejszą infrastrukturę. Centra handlowe zaczynają wprowadzać różnego rodzaju nowinki technologiczne ułatwiające i uprzyjemniające klientowi zakupy, a dostęp do bezprzewodowego internetu jest niemal standardem. Klienci w Polsce, szczególnie pokolenie Y, chętnie i często korzystają z takich udogodnień. Przełamano też barierę, która istniała jeszcze kilka lat temu, przed podawaniem sklepom internetowym numerów kart kredytowych. Wszystkie te czynniki pozwalają oczekiwać przyspieszenia w przejściu na nowoczesny model sprzedaży omni-channel” – wyjaśnia Sean Briggs.

Sean Briggs będzie moderatorem panelu dyskusyjnego podczas zimowej edycji Shopping Center Forum 2015. Jest dyrektorem zarządzającym działu Powierzchni Handlowych na Europę Wschodnią w firmie Colliers International w : Polsce, Czechach, Słowacji, Chorwacji, Węgrzech, Rumunii, Bułgarii, Montenegro, Albanii, Grecji, Rosji, Ukrainie, Litwie, Łotwie i Estonii.

Sean posiada 26 lat doświadczenia zawodowego  w sektorze nieruchomości na terenie Wielkiej Brytanii oraz Europy Środkowej i Wschodniej. Przyjechał do Polski w 1995 roku. Od tego czasu  zdobył uznanie jako doświadczony specjalista ds. rynku handlowego, czego dowodem są zrealizowane na terenie kraju projekty. Przed rozwojem kariery w Polsce oraz w całym regionie CEE Sean pracował dla Healey & Baker’s (Cushman&Wakefield)  w Londynie.​