coin platnosci mcommerce ecommerce

The Coin, niewielkie urządzenie, które zastępuje wszelkiego rodzaju karty debetowe, kredytowe czy lojalnościowe, wreszcie ujrzało światło dzienne. Na razie trafi do 350 tys. odbiorców.

Pierwsze informacje o Coin pojawiły się już w 2013 roku. Kosztujące 100 dolarów elektroniczne urządzenie wywołało niemałe poruszenie wśród konsumentów. Każdy oczami wyobraźni widział już siebie udającego się na zakupy tylko z jedną kartą w kieszeni. Coin miał w założeniu zastąpić bowiem wszystkie karty kredytowe, debetowe, pre-paidowe, podarunkowe i lojalnościowe noszone na co dzień w portfelu. Po wielu próbach i testach ostateczna wersja urządzenia wreszcie trafi do użytkowników.

Jedna karta, wiele możliwości

Coin jest małym, wodoodpornym urządzeniem, które pozwala na zeskanowanie nieskończonej ilości kart magnetycznych. W celu dodania karty, należy przeciągnąć ją przez dołączony do Coin czytnik podłączany do smartfona oraz zrobić jej zdjęcie. W jednym momencie urządzenie może przechowywać w pamięci osiem kart.

System działa w oparciu o łączność Bluetooth, z pomocą którego łączy się z smartfonem. Jest wyposażone w niewielki ekran wyświetlający nazwisko właściciela, kody jednorazowe czy datę ważności karty.  Posiada także wbudowaną na stałe baterię, która ma wystarczyć na dwa lata działania. Zeskanowane kody są zabezpieczone 128-bitowym kluczem kryptograficznym, a połączenie z telefonem również jest szyfrowane.

Coin posiada także dodatkowe funkcje, takie jak informowanie przez aplikację, że karta znalazła się poza zasięgiem, dzięki czemu trudniej ją zgubić.

Giganci wprowadzają elektroniczne portfele

Konkurencja na rynku płatności elektronicznych jest dzisiaj olbrzymia. Wystarczy wymienić system Apple Pay, który zadebiutował w 2014 roku. Wszystkie nowe urządzenia Apple będą miały wbudowany system płatności bezgotówkowych Apple Pay, który działa na zasadzie portfela elektronicznego.

„Portfele elektroniczne to przyszłość” – powiedział podczas prezentacji nowych produktów, dyrektor generalny firmy Apple, Tim Cook. „Chcemy zastąpić tradycyjny portfel i wprowadzić możliwość płatności mobilnych za wszystko co nasi użytkownicy kupują. Codziennie w Stanach Zjednoczonych konsumenci wydają ponad 12 miliardów dolarów za pomocą kart płatniczych, jest to ponad 200 milionów transakcji dziennie. Karty płatnicze powoli odejdą do przeszłości” – dodał.

Portfelowi Apple rękawicę rzuciła firma Samsung, która uruchamia własną usługę płatności mobilnych. Co więcej, koreańska firma postanowiła nie pobierać prowizji od transakcji wykonanych z użyciem aplikacji Samsung Pay.

Samsung ma pewną przewagę nad usługą Apple. Płatności zbliżeniowe portfelem Apple w sklepach stacjonarnych są możliwe tylko tam, gdzie zainstalowano terminale z technologią NFC (Near Field Communication). Tymczasem amerykańscy sprzedawcy niechętnie je wprowadzają.

„Serwis NFC zajmuje mniej niż 10% mobilnego rynku usług płatniczych, ale jeśli dodać do tego MST (Magnetic Secure Transmission ), z kórego korzystamy – daje to ponad 90% rynku. Dlatego uważam, że Samsung Pay, który obsługuje obie te technologie zostanie rozpowszechniony szybciej niż Apple Pay” – powiedział Shin Jong-Kyun, prezes działu IT & Mobile w Samsung.