We Wrocławiu brakuje m.in. centrów wygodnych zakupów

Na Dolnym Śląsku oprócz Wrocławia (milion mieszkańców aglomeracji) nie ma wielkich ośrodków miejskich. W stolicy regionu jest łącznie 563 tys. mkw. powierzchni handlowej. Drugi w kolejności Wałbrzych (120 tys. mieszkańców) dysponuje 105 tys. mkw. Dalej jest Legnica (odpowiednio: 103 tys./95 tys. mkw.) i Jelenia Góra (84 tys./45,5 tys. mkw.). Są to specyficzne ośrodki. Np. dość duży Wałbrzych posiada jedną galerię handlową (Galeria Victoria), która zupełnie wypełnia rynek. Podobna sytuacja ma miejsce w Legnicy.

Natomiast we Wrocławiu działa 18 obiektów handlowych o powierzchni większej niż 5 tys. mkw. powierzchni handlowej. Wskaźnik nasycenia powierzchnią handlową jest wysoki; wynosi 479 mkw./1000 mieszkańców.

– O ile rozbudowy mają sens, to z budową nowych obiektów należałoby poczekać. Rynek powinien się ustabilizować, ugruntować i może wtedy stworzy się miejsce dla kolejnego centrum. Jeśli chodzi o formaty, to również jest ich tu dużo: hipermarkety, outlety, parki handlowe. I właśnie liczba tych obiektów sprawia, że kolejny projekt nie ma większych szans na odniesienie spektakularnego sukcesu – uważa Joanna Mroczek, Director – Head of Research & Consultancy w firmie CB Richard Ellis. – Bardziej widziałabym potrzebę budowy w tych dzielnicach mniejszych obiektów typu convenience center. Centrów osiedlowych jest bardzo mało. We Wrocławiu należy poszukać niszy i wprowadzić nowy format – ocenia Joanna Mroczek. Zauważa jednak, że inwestorzy nie rezygnują z Wrocławia jako lokalizacji dla swojego biznesu: – Sporo się buduje, ale czasami status tych projektów nie jest jasny i nie wiadomo czy ostatecznie powstaną. Rodzi się także pytanie o najemców. Czy nowe obiekty będzie czym zapełnić? Czy jest aż tyle nowych marek, które chciałyby otworzyć sklepy w powstających galeriach? Czy sieci, które już istnieją na rynku, będą chciały pozyskać kolejną lokalizację w tym samym mieście, blisko istniejących sklepów? Na polskim rynku brakuje nowych najemców, zwłaszcza z zagranicy. Wynika to między innymi z braku partnerów – franczyzobiorców, którzy finansowo byliby w stanie udźwignąć taki biznes.

Nieco inaczej przedstawia się sytuacja poza Wrocławiem. Na przykład w Jeleniej Górze i Świdnicy jest jeszcze miejsce dla obiektów średnich, około 20 tys. mkw., z hipermarketem i rozbudowaną ofertą rozrywkową. Ale już w Zgorzelcu i Kłodzku nie ma możliwości ekspansji deweloperów. W Zgorzelcu funkcjonują trzy centra handlowe, co dla klientów jest bardzo korzystne, ale dyskwalifikuje tę miejscowość jako potencjalną lokalizację dla kolejnego obiektu. Z kolei w Kłodzku Galeria Twierdza wypełniła rynek. W miejscowościach średniej wielkości może powstać jedynie duża galeria z supermarketem. Nie ma sensu tam inwestować, ponieważ centra będą się kanibalizować. Ciekawy jest natomiast rynek w Głogowie, w którym działają dwa mniejsze obiekty. Nie zaspakajają one popytu na powierzchnię handlową. – Pytanie tylko o wielkość nowych projektów? Głogów ma 67 tysięcy mieszkańców i 18,5 tys. mkw. powierzchni handlowej. Sporo się tam planuje, ale niewiele buduje. Miasto nie posiada miejsca z markowymi sklepami. Można tam jeszcze coś stworzyć ciekawego. Są plany nowych obiektów: Focus Mall czy Pasaż IGI, ale trzeba czekać na rozwój tych planów. Z kolei w miastach poniżej 50 tys. mieszkańców, takich jak: Kamienna Góra, Ząbkowice, Oława coś zaczyna się dziać. Widać aktywność lokalnych deweloperów, którzy budują mniejsze obiekty o powierzchni około 5 tys. mkw. – podsumowuje Joanna Mroczek.

Więcej szczegółów na temat rynku centrów handlowych w województwie dolnośląskim będzie można uzyskać podczas Shopping Center Forum & Trade Fair w dniach 8-9 września. Joanna Mroczek, Director – Head of Research & Consultancy w firmie CB Richard Ellis, wygłosi na ten temat prelekcję.