200 nowych streetfoodowych punktów sprzedaży w 2018 roku

– Rozwijamy się bardzo szybko. Na ten rok mamy zatargetowane 420 punktów. Rok 2017 chcemy zamknąć ze 335 punktami Lodolandii, 40 Kołacza na Okrągło oraz 45 Bafra Kebab – mówi w rozmowie z Retailnet.pl Marcin Olesiak, współwłaściciel Sweet Gallery s.c. Lodolandia, Kołacz na Okrągło i Bafra Kebab to street food partnerzy jesiennej edycji Shopping Center 2017 CEE Edition.

Lodolandia jest największą i najszybciej rozwijającą się siecią gastronomiczną street food w Polsce. Założyło ją trzech wspólników, finansistów, którzy doświadczenie w biznesie zdobyli pracując w korporacjach. Obecnie sieć Lodolandia to 315 punktów sprzedaży w Polsce, a jej właściciele widzą potencjał na 1000 punktów.

Retailnet.pl – Jak wyglądały początki działalność Lodolandii?

Marcin Olesiak: – Nasz biznes rozpoczęliśmy cztery lata temu zaczynając od trzech punktów testowych Lodolandii w Warszawie: na Starym Mieście, przy ruchliwej ulicy i przy galerii handlowej. W ofercie Lodolandii są nie tylko lody świderki, ale i gofry, rurki z bitą śmietaną, różne rodzaje kaw, a sprzedaż w formie take-away to odpowiedź na coraz szybszy tryb życia.

Zaczynaliśmy w 2013 roku od 3 własnych punktów Lodolandii. Zachęceni tym, że koncept bardzo dobrze się przyjął, w drugim miesiącu działalności otworzyliśmy 5 kolejnych punktów. W 2014 roku było ich już 29, z czego 15 to punkty własne, a 14 – franczyzowe. W 2015 roku Lodolandia miała już łącznie 184 punkty sprzedaży, a w 2016 roku – 250. Obecnie punktów Lodolandii w całej Polsce jest 315

Do Sweet Gallery należy nie tylko Lodolandia…

– Na bazie naszych doświadczeń postanowiliśmy wprowadzić kolejne street foodowe marki. Oprócz Lodolandii otworzyliśmy Kołacz na Okrągło i Bafra Kebab. Kołacz to pomysł wywodzący się z Węgier. Jesteśmy pierwszą firma w Polsce, która wprowadziła sprzedaż ciast drożdżowych z różnymi dodatkami w formie franczyzy. Planujemy robić “lodo-kołacze”, to znaczy przez pół roku w okresie od kwietnia do września sprzedawać lody pod szyldem Lodolandii, a później rebrandingować punkt sprzedaży na Kołacz na Okrągło.

W planach mamy stworzenie całego street foodu przy galeriach: chcemy postawić trzy street foodowe punkty sprzedaży (Lodolandia, Kołacz na Okrągło i Bafra Kebab), a wokół nich leżaki. Mamy świadomość tego, że nie każda galeria ma możliwość postawienia obok siebie wszystkich tych konceptów, dlatego przykładowo w Wola Parku Lodolandia jest z jednej strony obiektu, a Kołacz na Okrągło – z drugiej. Ale widzimy potencjał w innych miejscach, np. w Arkadii, gdzie dostępny jest duży teren.

Zawsze wybieracie lokalizacje na zewnątrz obiektu?

– Tak. Z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że ludzie kupują takie produkty dopiero po wyjściu z galerii. Po drugie – dlatego, że jesteśmy w topowym miejscu obiektu.  Otwierając się poza galerią, mamy nie tylko klientów centrum, ale też klientów, których przyciągamy do siebie z trafficu. Jeśli chcielibyśmy wejść do środka praktycznie w pełni skomercjalizowanej już galerii, to wszystkie dobre lokalizacje pod standy czy lokale byłyby już zajęte. I w końcu kwestia czynszu: lokalizacje na zewnątrz są kilkukrotnie niższe niż wewnątrz centrum.

Zarządcy centrów handlowych chcą Was mieć w portfolio swoich najemców?

– Na początku nie było łatwo. Tego typu budki kojarzyły się negatywnie, raczej z mało atrakcyjną przyczepą z zapiekankami. Odeszliśmy od konceptu zwykłych przyczep, opracowaliśmy nasz projekt wprowadzając chociażby zaślepki na koła, czy  demontowane dysze i “odczarowaliśmy” je. Mamy już ponad 300 punktów, z czego około 90 proc. zlokalizowanych jest przy centrach handlowych.To pokazuje, że już jesteśmy pożądanym najemcą.

Kiedy nastąpił ten przełom i zarządcy zaczęli Was inaczej postrzegać?

– Myślę, że po tym, kiedy zobaczyli, że wyrastamy jak “grzyby po deszczu”. Jeździmy po obiektach, negocjujemy umowy i wyraźnie widzimy, że te rozmowy przebiegają teraz pomyślniej. To z kolei sprawia, że nam łatwiej jest pozyskać nowych franczyzobiorców.

Dlaczego wolicie akurat lokalizacje w centrach handlowych?

– Po pierwsze to B2B. Owszem, można wynająć powierzchnię przy ulicy od Zarządu Dróg Miejskich, ale te rozmowy są trudniejsze, bo miasto nie ma w tym interesu. Poza tym w galeriach jest wszystko: toalety, prąd, ochrona. Po trzecie i najważniejsze: jest klient. Nawet kiedy pogoda nie dopisuje, to ten klient jest w galerii. Byliśmy przekonani, że punkt na Starym Mieście przy Kolumnie Zygmunta będzie top of the top lokalizacji. Owszem, w weekendy jest zatrzęsienie klientów, ale w tygodniu jest ich mało. W galerii ta frekwencja jest zawsze.

Ile z tych 300 punktów jest lokalami własnymi?

– Obecnie zmniejszyliśmy liczbę punktów własnych do 7 i skupiamy się stricte na punktach franczyzowych. 95 proc. punktów franczyzowych pozyskaliśmy sami. Nasi klienci są w komfortowej sytuacji, bo to my znajdujemy lokalizację, dogadujemy warunki z zarządcą i robimy cesję tych praw na franczyzobiorcę. Dla galerii to ważne, bo rozmowy prowadzi z partnerem – pewnym i wypłacalnym płatnikiem.

Jakie macie wymagania w stosunku do franczyzobiorców?

– Franczyzobiorca musi być przedsiębiorczy, dlatego dużo naszych klientów już prowadzi własne biznesy. Większość z nich otwiera od 3 do 5 naszych punktów, co jest dobre i dla galerii, i dla nas. Takie osoby mają już doświadczenie przy prowadzeniu jednego z naszych konceptów i pilnują odpowiednich standardów.

A wkład własny?

– Punkt sprzedaży w wersji premium kosztuje około 96 tys. netto. Jeśli klient ma 20 tys. zł, jesteśmy w stanie resztę płatności rozłożyć na raty.

Po jakim czasie inwestycja staje się rentowna?

– Właściwie już od początku jest rentowna. Zanim podejmiemy decyzję o lokalizacji, przeprowadzamy badania, sprawdzamy frekwencję w galerii. Mając ponad 300 punktów jesteśmy w stanie zaopiniować, czego można się spodziewać po danej lokalizacji. Otwieramy punkty w miejscach, w których od kwietnia do września jesteśmy w stanie sprzedać około 180-200 lodów. Dzięki temu, inwestycja zwraca się już po jednym sezonie. Optymalny czas zwrotu z inwestycji to dwa sezony. Uważam, że to bardzo szybko.

Co jeszcze jest istotne przy wyborze nowej lokalizacji?

– Chcemy wchodzić do najbardziej popularnych obiektów w danym mieście. Oferujemy produkty dla każdego bez względu na stan portfela czy wiek, więc nie ma znaczenia prestiż galerii czy wielkość miasta. Chodzi o to, by był to najbardziej pożądany obiekt, który przyciągnie przynajmniej 100 tys. osób miesięcznie. Punkty sprzedaży mamy w wielu miastach, zarówno tych małych, jak i dużych. Jesteśmy m.in. w Warszawie, Bydgoszczy, a nawet w Szydłowcu – mieście, w którym jest najwyższy poziom bezrobocia w kraju. Nie przeszkadza nam też to, by otwierać kilka punktów w jednym mieście. Zasięg oddziaływania jednego to około 2 km.

Jakie macie plany związane z dalszą ekspansją?

– Rozwijamy się bardzo szybko. Na ten rok mamy zatargetowane 420 punktów. Rok 2017 chcemy zamknąć ze 335 punktami Lodolandii, 40 Kołacza na Okrągło oraz 45 Bafra Kebab. Widzimy przestrzeń na dalszy rozwój. Patrząc na to, co zrobiliśmy przez ostatnie trzy lata, w przyszłym roku chcemy otworzyć 200 nowych punktów. Rok 2018 chcemy zamknąć z 600 punktami.

Mówiąc o naszej sieci nie mówimy tylko o Polsce, bo i o Słowacji i Niemczech. W dalszym ciągu kontynuujemy ekspansję zagraniczną. Na Słowacji mamy już 12 punktów przy sklepach Kauflnad oraz 5 punktów w Niemczech. Jesteśmy w trakcie negocjacji z zarządcami obiektów. Prawdopodobnie jeszcze w tym roku wejdziemy tam do kilkunastu lokalizacji. Na rynki zagraniczne wchodzimy z międzynarodową marką Ice and Roll (odpowiednik polskiej Lodolandii) i Cake and Roll (odpowiednik Kołacz na Okrągło).

Są Państwo street food partnerem na SCF CEE Edition. Jakie mają Państwo oczekiwania wobec Forum?

– Dla nas liczy się biznes, a biznes opiera się na ludziach i kontaktach. Shopping Center Forum to okazja do spotkania się z innymi uczestnikami tego rynku i zaprezentowanie się od najlepszej strony. Dla nas ważne jest to, by sprawnie pozyskiwać nowe lokalizacje dla klientów. Wyróżnia nas to, że oferujemy kompleksową usługę

Rozmawiała: Ewelina Nawrot

Facebook
Google+
Twitter
LinkedIn

PARTNER MIESIĄCA RETAILNET.PL

Nowa Stacja, wszystko w jednym miejscu.

Nowa Stacja w Pruszkowie to nowoczesne centrum, które doskonale wpisuje się w potrzeby współczesnych konsumentów.