Restauracyjny kameleon planuje kolejne otwarcia

Restauracja Blue Frog

Jesienią ubiegłego roku w C.H. Wroclavia została otwarta pierwsza w Polsce restauracja blue frog. O pierwszych miesiącach funkcjonowania lokalu i planach rozwoju marki opowiada Izabela Winsztal, Marketing Manager blue frog.

Firma AmRest, do której należy sieć blue  frog, jest wystawcą i partnerem jesiennej edycji Shopping Center Forum 2018 CEE Exhibition&Conefrence.

W październiku minie rok, odkąd blue frog zadebiutował w Polsce. Jak Polacy przyjęli nową markę na rynku gastronomicznym?

Izabela Winsztal: Jednym z czynników, który wpłynął na naszą decyzję o wprowadzeniu blue frog do Polski była sprzyjająca koniunktura w branży gastronomicznej. Obserwowaliśmy, iż nieustannie przybywa nowych lokali, nowatorskich konceptów czy pomysłów na biznes gastronomiczny. Polacy stali się otwarci na nieznane im dotąd smaki, poszukując przy okazji miejsc na spędzenie czasu w gronie przyjaciół. Wiedzieliśmy, że blue frog, który łączy menu restauracyjne z bogatą ofertą barową, wciąż będzie nowością na polskim rynku i wzbudzi zainteresowanie konsumentów. Tak też się stało – pierwsze tygodnie przerosły nasze oczekiwania w kontekście liczby odwiedzin. Za nami niezwykle intensywny okres, ale z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że było warto. Otwierając restaurację aspirowaliśmy do miejsca, w którym można nie tylko dobrze zjeść, ale i spędzić czas ze znajomymi w klimatycznej, kameralnej atmosferze. Klienci do nas wracają, chętnie próbują nowych dań i koktajli – to dla nas dobry sygnał.

Skąd pomysł na otwarcie restauracji w centrum handlowym Wroclavia? Czy lokalizacja się sprawdziła?

IW: Przede wszystkim jest to centrum handlowe położone w sercu miasta, blisko węzłów przesiadkowych. Galeria przyciąga zatem nie tylko mieszkańców Wrocławia i okolic, ale też podróżnych z całego kraju czy zagranicy. Blue frog jest więc miejscem gdzie można zjeść posiłek w czasie zakupów, ale też odpocząć po długiej trasie. W pobliżu znajdują się też liczne biurowce, co sprawia, że nasza restauracja jest także świetnym miejscem na przerwę lunchową w pracy, popołudniowe spotkanie ze współpracownikami lub organizację firmowego eventu. Możliwość aranżowania przestrzeni i szeroki 3 metrowy ekran pozwoliły nam na przeprowadzenie kilku konferencji. Transmitujemy też mecze, na które przychodzą fani sportu oraz pysznego jedzenia.

blue-frog-amrest-izabela-winsztal
Izabela Winsztal, Marketing Manager blue frog

Trzeba również dodać, iż centra handlowe jak i strefy gastronomiczne przechodzą pewną transformację. Odwiedzamy je nie tylko by zrobić zakupy, ale po prostu dla rozrywki. Kina, pokazy mody, zawody kulinarne, prezentacje artystyczne – to wszystko dziś ujrzymy w galeriach handlowych. Nowy wymiar centrów handlowych tworzy szansę dla nowych konceptów restauracyjnych, z czego zwyczajnie skorzystaliśmy.

Z drugiej strony wprowadzono niedawno niedziele niehandlowe, które wpłynęły na ruch w centrach handlowych. Czy odczuwają Państwo skutki tej decyzji?

IW: Wpływ jest raczej znikomy. Galeria znajduje się tuż przy kluczowych miejscach przesiadkowych, więc jest sporo osób, które w tych dniach podróżuje i czekając na pociąg czy autobus, korzystają z oferty strefy gastronomicznej. Ponadto, czynne jest też kino, które przyciąga do centrum rodziny z dziećmi. Różnica jest jedynie w godzinach odwiedzin, zdecydowanie więcej klientów mamy w porach popołudniowych.

Na jakie lokalizacje będą więc Państwo dalej stawiać?

IW: Priorytetem było dla nas otwarcie pierwszej restauracji we Wrocławiu, ale naturalnie myślimy o rozwoju marki w perspektywie długofalowej. Na uwadze mamy nie tylko Wrocław, ale i inne duże miasta – Warszawa czy Trójmiasto. Dostępność lokali jest dziś dla konsumentów kluczowa, dlatego będziemy poszukiwać miejsc zarówno w centrach handlowych jak i w pobliżu rynków czy głównych ulic. Atutem naszej marki jest łatwość adaptacji – sam koncept nazywamy „kameleonem”. Chcemy, by nasze restauracje jak najlepiej współgrały z otoczeniem, dając gościom okazje do odwiedzenia nas o każdej porze dnia. Cenne jest także doświadczenie naszych kolegów z Chin, zarówno w sferze operacyjnej jak i kulinarnej, z którego naturalnie korzystamy.

Poza Chinami i Polską, blue frog rozwija się także w Hiszpanii. Czy AmRest przewiduje wejście z marką na inne rynki w Europie?

IW: W Europie marka pojawiła się w nieco innej odsłonie, specjalnie adaptowanej do każdego kraju.  Mamy różnice w menu, różni się także sposób komunikacji. Inny jest też design, odpowiednio zintegrowany z otoczeniem. Wprowadzenie marki do Wrocławia i Madrytu wymagało od nas pogłębionych obserwacji rynku, lokalizacji, zachowań konsumenckich. Nie jest to zwyczajna kopia blue froga z Chin, bo to niosłoby spore ryzyko. Decyzja o wejściu do kolejnego kraju będzie z pewnością poprzedzona szczegółową analizą. Sam fakt, że marka weszła prawie jednocześnie na dwa największe rynki w portfolio AmRest świadczy o tym, że firma widzi potencjał w rozwoju tego biznesu.

W ostatnim czasie promują Państwo nowe menu. Czego możemy spodziewać się podczas najbliższej wizyty w blue frogu?

IW: Oczywiście burgerów, które niewątpliwie są wyróżnikiem naszej restauracji. Nowością jest możliwość wyboru bułki, dzięki czemu nasi Goście mogą komponować danie według własnego upodobania. Bardzo pozytywnie zaskoczyła nas sprzedaż mini burgerów – to jeszcze rzadko w Polsce spotykane danie składające się z 3 mini burgerów, każdy z innymi dodatkami.   Mamy też bogaty wybór lżejszych posiłków, które świetnie sprawdzają się jako dodatek do popołudniowych spotkań przy drinku – m.in. sałatki czy tacos. Poszerzyliśmy kartę menu o dania z łososiem i z kurczakiem (sałatki, autorskie makarony). Co ciekawe, blue frog to nie tylko wyśmienite grillowane steki z długo dojrzewającej wołowiny, ale także dania dla wegetarian np.: wegetariańskie mini burgery. Oferta jest bardzo szeroka, zarówno jeśli chodzi o dania jak i o napoje.

Rozmawiał: Łukasz Izakowski

Facebook
Google+
Twitter
LinkedIn

POLECANE ARTYKUŁY