[WYWIAD] Dyrektor Rozwoju Sieci Lodolandia: ok. 500 punktów w Polsce i za granicą

Damian Chmielowiec, Dyrektor Rozwoju Sieci Lodolandia, Kołacz na Okrągło i Bafra Kebab

– Na początku działalności 100 punktów wydawało się szczytem naszych możliwości. Rok później mieliśmy 300 lokalizacji, a dziś już prawie 500. Ile będzie? Przynajmniej 1000 – mówi w wywiadzie dla Retailnet.pl Damian Chmielowiec, Dyrektor Rozwoju Sieci Lodolandia, Kołacz na Okrągło i Bafra Kebab

Firma jest partnerem gastronomicznym Shopping Center Forum 2018 CEE Exhibition & Conference

Retailnet.pl: – Pozyskanie, której lokalizacji było dla Pana największym wyzwaniem?

Damian Chmielowiec: – Kiedy rozpoczynaliśmy ekspansję w centrach handlowych, właściwie każda lokalizacja była dla nas trudna do pozyskania. Byliśmy nowym najemcą na rynku, który wynajmuje powierzchnię na zewnątrz galerii (która dotąd była niezagospodarowana), więc zarządcy patrzyli na nas z pewną dozą niepewności. Na pewno największą trudność sprawia ekspansja w nowych, prestiżowych obiektach handlowych, np. w Posnanii czy Galerii Katowickiej. Po długich negocjacjach z reguły udaje się nam dojść do porozumienia i tak właśnie było z galerią Posnania, z którą już udało nam się nawiązać współpracę.

Jakie argumenty przeciw najczęściej Pan słyszał?

– Na początku zawsze słyszałem, że zarządcom zależy na zapraszaniu klientów do wewnątrz centrum, do specjalnie tworzonych stref gastronomicznych, a nie na budowaniu atrakcji wokół obiektu. Z czasem specyfika galerii uległa zmianie. Takie punkty streetfoodowe stały się atrakcyjnym uzupełnieniem oferty centrum handlowego, po które zaczęto coraz śmielej sięgać.

Po 5 latach działalności możecie pochwalić się imponującą liczbą blisko 500 punktów w Polsce i za granicą. Czym przekonaliście zarządców centrów handlowych, że warto dać Wam szansę?

– Wykorzystaliśmy zmieniające się trendy i lukę na rynku. Galerie zaczęły rozbudowywać strefy gastronomiczne i wychodzić poza surowe ramy wyznaczane przez gmach budynku. Zarządcy dostrzegli, że otwarcie punktów gastronomicznych na zewnątrz obiektu im także przyniesie korzyści. Wynajmując powierzchnię handlową na zewnątrz centrum wzmacniają ofertę handlową i przyciągają nowych klientów. Dotyczy to zwłaszcza małych miejscowości, gdzie retail parki stają się głównym, a niekiedy jedynym miejscem spędzania wolnego czasu a liczba lokali jest ograniczona, bo pierwszeństwo mają strategiczni najemcy tacy jak: Pepco, KiK, CCC, Stokrotka, etc.

Zarządcy docenili naszą elastyczność. Potrafimy dostosować się do ich potrzeb i wizualnie dopasować do obiektu. Tak jest np. w przypadku Galerii Warmińskiej. Dbamy nie tylko o estetyczne wykonanie naszych punktów gastronomicznych i najwyższej jakości materiały, ale także o to, jak w ostatecznym rozrachunku będzie prezentował się nasz koncept. Nie mam tu na myśli współpracy z samymi centrami handlowymi, ale także np. z hiper- czy supermarketami. Przykładowo, otwierając punkt przy Carrefourze w Grudziądzu zgodnie z wymaganiem klienta zaangażowaliśmy go w szaro-czerwonych barwach.

Czy za wszelką cenę, np. kosztem mniej atrakcyjnej lokalizacji wchodzicie we współpracę z każdym obiektem?

– Absolutnie nie. Naszym priorytetem są lokalizacje z dużym natężeniem ruchu, które generują pożądane zyski naszym franczyzobiorcom. Mamy ugruntowaną pozycję na rynku i nie zależy nam na tym, by być za wszelką cenę wszędzie. Wybieramy dogodne dla nas lokalizacje, które zagwarantują stały przepływ klientów. Nawet, jeśli bardzo zależy nam na wejściu do danego obiektu handlowego, a zarządca proponuje nieatrakcyjną dla nas lokalizację, to czekamy. Nie robimy nic na siłę. Z doświadczenia wiemy, że cierpliwość przynosi pożądane efekty.

Niekiedy negocjacje przeciągają się nawet do kilku lat, ale wiemy, że warto czekać. Przykładowo, w Galerii Ostrovia początkowo zarządca nie był w ogóle zainteresowany wynajmem powierzchni na zewnątrz komukolwiek. Z czasem udało się nam przekonać zarządcę do naszych konceptów i dostaliśmy zgodę na krótkoterminowe otwarcia – najpierw na 2 miesiące, później na więcej. Koncept się przyjął i jesteśmy tam obecni do dzisiaj.

Jakie lokalizacje preferujecie?

– Chcemy być w ciągu pieszych, w miejscu, w którym jest najwięcej potencjalnych klientów. Dla punktów Bafra Kebab szukamy miejsc z dobrym dojazdem, gdzie klient będzie mógł na chwilę się zatrzymać i skorzystać z naszej oferty. Pod nasze punkty wybieramy miejsca z maksymalnym przepływem klientów, tzw. wąskie gardła. To lokalizacje przy głównych wejściach, gdzie klient niekiedy nawet w biegu dokona zakupu. Dokładnie wiemy, że nie każdy idzie na foodcourt, żeby kupić lody albo słodką przekąskę.

Rozwijamy się nie tylko przy obiektach handlowych, ale także przy bardzo uczęszczanych miejscach jak np. centra miast, parki, deptaki, skwery, plaże miejskie. W tym roku uruchomiliśmy dwa punkty w warszawskim zoo.

Na jak długi okres podpisujecie umowy najmu?

– Podpisujemy tzw. miękkie umowy, dzięki czemu możemy dynamiczniej się rozwijać. Standardowo dla Lodolandii podpisujemy umowy na okres wiosenno-letni, od 1 kwietnia do 30 września, a dla Kołacza na Okrągło na okres jesienno – zimowy, czyli od 1 października do 30 marca. Bafra Kebab i Lodo-Kołacz są konceptami całorocznymi. Mamy przypadki, kiedy umowy podpisaliśmy nawet na 3 lata.

Muszę podkreślić, że jesteśmy zupełnie innym, mniej strategicznym partnerem dla centrów handlowych niż typowi najemcy. My wynajmujemy powierzchnię na zewnątrz centrum, więc te umowy mogą być krótsze i z krótszym okresem wypowiedzenia, więc bezpieczniejsze dla nas. W przypadku pozostałych najemców centra nie mogą sobie pozwolić na pustostany, stąd umowy są bardziej rygorystyczne.

Jak Pan widzi dalsze możliwości rozwoju oraz ekspansji na inne kraje? Do jakiej liczby urośnie sieć sprzedaży Lodolandia, Kołacz na Okrągło i Bafra Kebab?

– Ekspansja i rozwój sieci jest bardzo dynamiczny. Za granicą działamy pod międzynarodową marką Ice and Roll (Lodolandia) i Cake and Roll (Kołacz na Okrągło). Na rynku słowackim mamy kilkanaście punktów franczyzowych przy sklepach Kaufland, które prowadzone są przez naszych franczyzobiorców. W Niemczech postawiliśmy na Mastera, który świetnie zna rynek niemiecki i rozwija sieć w oparciu o lokalizacjw głównie przy centrach handlowych. Sam prowadzi 5 punktów. Na początku maja br. otworzyliśmy 2 punkty w Wielkiej Brytanii w Manchesterze, które podbiły podniebienia Europejczyków. W lipcu tego roku otworzyliśmy kolejne punkty Cake and Roll, tym razem w Liverpoolu i Londynie. W 2019 roku planujemy wejście na rynki rumuński i chorwacki. Jesteśmy w fazie rozmów.

Jeśli chodzi o liczby, nie jesteśmy w stanie określić konkretnych, bo to trochę jak wróżenie z fusów. Na początku działalności 100 punktów wydawało się szczytem naszych możliwości. Rok później mieliśmy 300 lokalizacji, a dziś już prawie 500. Ile będzie? Przynajmniej 1000. Najtrudniejszą pracę już wykonaliśmy.

Rozmawiała: Ewelina Nawrot

***

Damian Chmielowiec – swoją ścieżkę zawodową rozpoczął w branży spożywczej. Następnie postawił na rozwój w branży budowalnej na stanowisku Dyrektora Handlowego, gdzie spędził kolejne 10 lat. Od 2014 roku związany jest z firmą Sweet Gallery,  w której jest Dyrektorem Rozwoju Sieci. Odpowiedzialny za pozyskiwanie lokalizacji z największym potencjałem sprzedażowym i negocjowanie warunków najmu powierzchni pod centrami handlowymi. Jest również franczyzobiorcą Lodolandii, dzięki czemu zna specyfikę branży od podszewki. W wolnych chwilach uprawia sport. Latem poświęca się siatkówce i nartom wodnym, zimą natomiast spełnia się jako sprawny narciarz który pokonuje najtrudniejsze trasy zjazdowe.

Facebook
Google+
Twitter
LinkedIn