Streetfoodowa sieć Frytki Belgijskie otwiera się na centra handlowe

‚- Frytki Belgijskie to typowy koncept streetfoodowy, który idealnie sprawdza się w każdej przestrzeni publicznej. Staramy się lokalizować nasze kolejne punkty w strategicznych punktach miast – nieopodal deptaków, głównych ciągów pieszych, placów, ale też dworców. Niemniej jednak strategia rozwoju marki przewiduje również zintensyfikowanie obecności w bezpośrednim sąsiedztwie dużych centrów handlowych – mówi dla Retailnet.pl Mateusz Szpak, współtwórca marki Frytki Belgijskie.

Właściciele sieci nie zamykają się na żadne lokalizacje. Interesuje ich zarówno rozwój w sąsiedztwie parków, dworców i innych ciągów pieszych, ja również przy dużych centrach handlowych. Właśnie ruszył lokal w Nowym Sączu na Placu Dąbrowskiego. Jeszcze w tym roku będzie można kupić frytki w Warszawie przy CH Wola Park.

– Nie zakładamy obecności w konkretnych lokalizacjach. Te są każdorazowo i indywidualnie oceniane przez pryzmat wielu czynników i aspektów, tym niemniej zawsze staramy się kooperować z największymi oraz być wszędzie tam, gdzie są nasi fani poszukujący swoich ulubionych belgijskich frytek, a tych już naprawdę w całym kraju nie brakuje – zaznacza Mateusz Szpak.

Ekspansja trwa

Odkąd sieć Frytki Belgijskie w Krakowie niespełna rok temu uruchomiła opcję franczyzy, telefony w jej siedzibie nie przestają dzwonić. – Na początku kariery zakładaliśmy, że wypromowanie Frytek Belgijskich w samym Krakowie będzie sukcesem. Wygląda na to, że marzenie, by spopularyzować je w całym kraju jest niedalekie spełnienia – mówi Łukasz Wilk, jeden z właścicieli firmy.

Do tej pory sieć sprzedaży obejmowała 10 lokali w Krakowie. W połowie października odbyło się otwarcie na Kurdwanowie w pasażu przy ul. Witosa 19a, w pobliżu chętnie odwiedzanego parku. Z kolei 17 listopada uruchomiony został lokal w Nowym Sączu na Placu Dąbrowskiego 2. Szyld nad punktem brzmi: „Frytki Belgijskie w Beskidach”.

Frytki Belgijskie w Krakowie

– Chcemy, by nazwa zawsze była odniesieniem do miejsca, w którym powstaje lokal. Zaznaczamy lokalizację także wyróżnikiem graficznym. W przypadku Nowego Sącza, na rożku, w który pakujemy frytki jest choinka kojarząca się z lasami porastającymi Beskidy, na budce łagodnymi szczytami rysują się góry – tłumaczy Mateusz Mroczek, specjalista do spraw marketingu w firmie. – Zależy nam, by zżyć się z miejscem, zasymilować z mieszkańcami, jednocześnie dając im do zrozumienia, że nieprzypadkowo się tu pojawiliśmy oraz, że za decyzją o otwarciu stoi nie tylko ciężka praca, ale również ktoś, kto zna tutejsze zwyczaje – dodaje.

Rozwój przy centrach handlowych

W grudniu Frytki Belgijskie będzie można też zjeść w Warszawie. Budka stanie pod jednym z największych warszawskich centrów handlowych – Wola Parku. – Mamy też już bardzo konkretne plany na następny rok. Spopularyzowanie w kraju standardu Frytek Belgijskich, nie tylko jeśli chodzi o samą jakość produktu, ale też obsługi klienta i przejrzystego systemu franczyzowego to nasze główne cele. Telefony ciągle dzwonią i jestem pewien, że dzięki ciężkiej pracy sprostamy wyzwaniu – mówi Mateusz Szpak.

Właściciele firmy przywieźli recepturę z Belgii. Grubo krojone ziemniaki specjalnej odmiany, smażone dwuetapowo, koniecznie w tłuszczu wołowym mają niepodrabialny smak. Koszt uruchomienia lokalu Frytki Belgijskie to około 100 tys. zł. Przedsiębiorców przyciąga też elastyczny system franczyzowy jaki oferuje firma. Mają do wyboru kilka opcji – zarówno, jeśli chodzi o rodzaj punktu jak i formy płatności. Jak na razie najpopularniejszy jest wariant progów procentowych, gdzie wysokość odprowadzanych do centrali należności zależy od uzyskanego w miesiącu obrotu. Ta opcja sprawia, że gdy nowa budka zdobywa dopiero klientów i renomę.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Newsletter SCF News | Retailnet.pl

Codziennie nowe informacje dla profesjonalistów rynku centrów handlowych.