Savills: właściciele centrów handlowych stali się bardziej elastyczni

scf-2019-exhibition-and-awards-meetings

Choć razem pracują w firmie Savills, na co dzień stoją po dwóch stronach barykady. Agata Witkowska specjalizuje się w doradztwie najemcom, a Anna Roguska – właścicielom nieruchomości. W rozmowie z redakcją Retailnet.pl mówią o tym, jak wygląda obecnie współpraca na linii wynajmujący-najemca.

Pierwszą część rozmowy można przeczytać TUTAJ.

Gdzie, poza renegocjacją umów, widzicie Panie największe pole do współpracy na linii wynajmujący-najemca?

agata-witkowska-savills
Agata Witkowska, Associate, dział doradztwa i wynajmu powierzchni handlowych, Savills

Agata Witkowska: Pierwszy przykład z brzegu to eventy organizowane na terenie centrów handlowych, które mają przyciągnąć klientów, a tym samym zwiększyć obroty generowane przez najemców. Coraz częściej najemcy nie muszą już partycypować w kosztach ich organizacji, co kiedyś było nie do pomyślenia. To pozytywna zmiana z perspektywy sieci handlowych. Kolejnym przykładem są np. koszty związane z fit-outami, akcjami marketingowymi, czy kosztami eksploatacyjnymi. Kiedyś ich wysokość mogli negocjować tylko najwięksi najemcy, teraz dotyczy to nawet małych sklepów. To krok w dobrym kierunku.

Anna Roguska: Zgoda, pod warunkiem że obie strony spojrzą na te kwestie realnie a najemcy wykażą się wyrozumiałością i nie będą oczekiwać całkowitego zwolnienia z tych opłat. Nie możemy bowiem  obciążać takimi kosztami (będącymi częścią kosztów wspólnych) tylko i wyłącznie wynajmującego. Nie na tym powinno to polegać. Działamy w końcu we wspólnym interesie.

AW: Kilka lat temu, żeby uniknąć takich sytuacji, spisany został kodeks dobrych praktyk. W skrócie mówił on o tym, czego wynajmujący nie może zrobić najemcy. Faktem jest, że w tamtym okresie najemcy byli obciążani wszystkimi możliwymi kosztami. Teraz mogą je bardziej kontrolować. Ale na tym polu jest jeszcze wiele do zrobienia.

anna-roguska-savills
Anna Roguska, starszy konsultant, dział doradztwa i wynajmu powierzchni handlowych, Savills

AR: Podstawą jest wzajemne zaufanie. Mam wrażenie, że niekiedy łatwiej porozumieć się w niektórych kwestiach z większymi markami, gdyż lokalni przedsiębiorcy wciąż podchodzą do niektórych kwestii z większą rezerwą. Oczywiście inaczej negocjuje się warunki z firmą, która zamierza wynająć 1,5 tys. mkw., a inaczej z kimś, kto szuka 60-metrowego lokalu. Osobiście widzę jednak postęp i wzrost świadomości również małych najemców, a dialog pomiędzy najemcami a wynajmującymi wszedł na nowy, lepszy poziom. Dzięki temu łatwiej możemy wspólnie radzić sobie z codziennymi wyzwaniami.

AW: Powiedzmy sobie jasno – przez lata w Polsce mieliśmy do czynienia z rynkiem wynajmującego. Budowane były nowe galerie, sieci handlowe masowo otwierały swoje sklepy, podpisywanych było mnóstwo umów, a ja osobiście finalizowałam kilkadziesiąt umów najmu rocznie. Klient dostawał do podpisania umowę liczącą 50 stron zapisanych drobnym drukiem i stawał przed prostym wyborem: albo podpisujesz, albo dziękujemy za współpracę. Nie było tam miejsca na negocjacje.

Potem nastąpiła zmiana warty i na rynku zaczęli niepodzielnie rządzić najemcy. To było aż nadto widoczne. Teraz sytuacja nie jest już czarno-biała. Wszyscy borykają się z jakimiś problemami, ale dzięki temu faktycznie można dostrzec pewne pozytywne symptomy świadczące o chęci wspólnego poradzenia sobie z nimi.

AR: Trzeba przyznać, że w obecnych czasach nawet najwięksi właściciele centrów handlowych stali się bardziej elastyczni. Kiedyś na jedno miejsce ustawiała się u nich kolejka chętnych do wynajęcia. Obecnie nawet w najbardziej obleganych galeriach są pojedyncze, ale jednak niewynajęte powierzchnie. To uczy pokory.

Czy to oznacza, że polski rynek staje się nasycony i następuje naturalna równowaga w stosunkach wynajmujący-najemca, tak jak ma to miejsce na dojrzałych rynkach?

AW: Proszę zwrócić uwagę, że w Polsce transformacja na rynku handlowym trwa mniej więcej od 20 lat. Pierwsze prawdziwe centrum handlowe powstało dokładnie w 1996 roku. To zawrotne tempo, absolutnie nieporównywalne do krajów zachodnich. Tam rynek handlowy ewoluuje w zasadzie od zakończenia II wojny światowej.

Dlatego porównywanie się z nimi nie ma obecnie większego sensu. Obecnie w Polsce na 1 tys. mieszkańców przypada ok. 312 mkw. nowoczesnej powierzchni handlowej. To znacznie mniej, niż na rozwiniętych rynkach. Tam panuje jednak zupełnie inna świadomość konsumencka. Wystarczy spojrzeć na rozwój segmentu marek premium i dóbr luksusowych, czy kwestie związane z prestiżowymi ulicami handlowymi.

AR: To prawda, w Polsce nie ma tradycji ulic handlowych, mamy za to ograniczenie handlu w niedzielę i wiele innych wyzwań, z którymi musimy się zmierzyć. Wspólnie, zarówno najemcy jak i wynajmujący. Przy takiej współpracy, poruszając się w ramach realiów, w jakich przychodzi nam obecnie funkcjonować, jesteśmy w stanie wypracować najbardziej efektywne rozwiązania dla dalszego rozwoju rynku handlowego, które będą korzystne nie tylko dla wynajmujących i najemców, ale też dla klientów.

Rozmawiał: Łukasz Izakowski

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Newsletter SCF News | Retailnet.pl

Codziennie nowe informacje dla profesjonalistów rynku centrów handlowych.