Artur Kazienko, Kazar: wychodzenie z kryzysu może potrwać nawet 4-5 lat

Część wynajmujących już teraz odstępuje od wystawiania faktur. To godne szacunku podejście. Mówimy tu np. o Ingka Centers, Sukcesji, Cuprum Arena czy Korona Kielce. Takie podejście może tylko pomóc. Natomiast rozwiązanie polegające na 90 proc. redukcji czynszów nie jest dobry dla żadnej ze stron. My chętnie zapłacimy 100 proc. zapisanych czynszów, ale nie teraz – mówił podczas dzisiejszej porannej konferencji ZPPHiU Artur Kazienko, prezes Grupy Kazar.

– Chcemy zacząć płacić czynsze po 6 miesiącach od ponownego otwarcia galerii. Te niezapłacone przenieśmy na koniec obowiązujących umów najmu. Niestety, na razie, po drugiej stronie nie ma zgodności a propos tej propozycji. Trzeba równocześnie dodać, że banki przychylnie patrzą na naszą sytuację. Śmiało można powiedzieć, że stanęły na wysokości zadania – tłumaczy Artur Kazienko.

Po południu okazało się, że tego typu zapis znalazł się w rządkowych poprawkach do specustawy. „Umowy najmu w galeriach będą czasowo wygaszone, a po ustaniu epidemii najemca będzie zobowiązany do złożenia oferty galerii, tak jak wynikało to ze starej umowy, jednak na dłuższy okres i na początek z niższym czynszem”

Długie wychodzenie z kryzysu

– Moim zdaniem dojście do obrotów z 2019 roku potrwa 3,4, a nawet 5 lat. Społeczeństwo zubożeje. Wiele osób straci pracę. Przed nami ogromne wyzwania – uważa prezes Grupy Kazar. – Tylko wspólna rozmowa wszystkich stron o tym, co będzie po pandemii, da jakiekolwiek możliwości wyjścia z tego kryzysu cało. Nasza partycypacja w kosztach jest nieporównywalna z tą po stronie wynajmujących. My musimy zapłacić z góry za kolekcje, które sprzedajemy pół roku później. Oni nie mają tego typu kosztów. Tu nie ma równowagi. Mam wieloletnie doświadczenie w tej branży i wiem, że po drugiej stronie jest wielu rozsądnych ludzi. Obecna sytuacja jest wyjątkowa. Siedzimy na tej samej gałęzi. Jeżeli my nie przetrwamy, to kto miałby nas zastąpić? Wszyscy ponosimy koszty obecnej sytuacji, dlatego lepiej wypracować wspólne stanowisko, mieć silniejsze argumenty w rozmowach z rządem. Pomyślmy o skutkach społecznych tej sytuacji. My bierzemy na siebie ogromną ich część. Po stronie wynajmujących koszty pracy to ok. 2-3 proc. wszystkich kosztów. Oni walczą o utrzymanie przychodów, a my walczymy o przetrwanie. Zdaję sobie sprawę, że wynajmujący mają na głowie spłaty kredytów i odsetek. Ale banki są w stanie wesprzeć całą branżę w tej sytuacji, rozumieją ją. Koszty rozłożenia skutków społecznych są kluczowe. Dlatego zachowajmy zimną krew po obu stronach, choć już słyszymy o planowanych wnioskach restrukturyzacyjnych wielu retailerów. Ocalmy tę branżę, jak upadnie 60-80 proc. firm, to wszyscy będą mieli problem. Na sądowe procesy będzie czas, jak dojdzie już do tragedii. Obecnie szukajmy porozumienia. Mamy możliwości. Wspólny dialog wszystkich uczestników rynku może pomóc przetrwać wszystkim jego uczestnikom – dodaje Artur Kazienko.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Newsletter SCF News | Retailnet.pl

Codziennie nowe informacje dla profesjonalistów rynku centrów handlowych.