[KOMENTARZ] Rafał Twarowski: dbajmy o siebie nawzajem

Musimy dbać o to, aby cały układ oddechowy był stabilny i dawał życiodajny tlen każdemu z graczy. Każda „zadyszka”, czy „ostra niewydolność oddechowa” czy to najemców, czy wynajmujących, może „zarazić” wszystkich uczestników tego rynku – pisze Rafał Twarowski, były prezes ECE Projektmanagement, Tebodin, SAP-Projekt, Elin-EBG, wiceprezes Apsys Polska.  Komentarz ten jest częścią debaty na temat przyszłości rynku handlowego, która toczy się na łamach Retailnet.pl

Mamy do czynienia w Polsce, Europie i na świecie z sytuacją bez precedensu. Truizm? Pewnie tak. Choć, gdy we wtorek, po ogłoszeniu przez premiera kolejnych obostrzeń w codziennym życiu, zapytałem moją teściową, która jest po siedemdziesiątce, czy przeżyła w swoim życiu coś bardziej wyjątkowego i wpływającego na bieżące funkcjonowanie, jej odpowiedź mnie zmartwiła. Odpowiedziała bowiem, że nawet stan wojenny nie był tak utrudniający podstawowe czynności, tak utrudniający życie, jak dziś koronawirus. Ten brak precedensu, o którym wspomniałem na początku, nabrał dla mnie jakoś mocniejszego brzmienia. Nie wiemy, i chyba nikt dziś nie wie, jak obecna sytuacja wpłynie na nasze dalsze życie i funkcjonowanie jako klienta, konsumenta, właściciela firmy, prezesa, pracownika,…

Kryzys i kryzys totalny

Pamiętam czasy kiedy w dwa miesiące po objęciu funkcji szefa ECE w Polsce runął Lehman Brothers, a wraz z nim runęły wszystkie plany i uzgodnienia co do rozwoju firmy w Polsce. Stojące przede mną zadania i cele zmieniły się kompletnie w jeden dzień. Ponad półtora roku później świętowaliśmy razem z bankiem BerlinHyp pierwszą transakcję – zawartą w nowej sytuacji pokryzysowej  – na finansowanie projektu deweloperskiego na rynku retail w Europie: 111 mln EUR na Galerię Kaskada w Szczecinie. A więc zawsze po nocy przychodzi dzień, a po burzy słońce. Warto ten kolejny truizm pamiętać w tym okresie bardzo ciężkiej próby dla wszystkich graczy rynku retail.

Na szczęście pamięć historyczna, szczególnie dotycząca złych chwil i tragedii (choć może nie zawsze na szczęście),  jest w narodach krótka. Po kryzysie szybko wróciła przecież galopująca konsumpcja i merkantylne nastawienie do życia. Wróciliśmy do normy sprzed kryzysu, a z czasem nowa rzeczywistość przerosła tę sprzed załamania. Wystarczy spojrzeć choćby na Warszawę, która tak bardzo zmieniła się w ostatnich latach.

Ale wtedy mieliśmy do czynienia z kryzysem finansowym – kryzysem, który sparaliżował jedynie niektóre sfery życia gospodarczego. Dziś mamy do czynienia z kryzysem podaży, a za chwilę też kryzysem popytu. Spodziewany obecnie kryzys finansów to tylko część składowa nowej rzeczywistości. Za chwilę zmierzymy się, niezależnie od wielkości pomocy rządów w Europie i na świecie, z ogromnym bezrobociem, wynikającym głównie z przerwanej produkcji i ciągłości działalności biznesowej. 

Zamknięci w domach, efektem inercji realizujemy jeszcze zdalnie zadania, zamykamy stare sprawy i na video konferencjach zajmujemy się wróżeniem, najczęściej z fusów, najbliższej przyszłości i kreowaniem scenariuszy ratunkowych. W zależności od przewidywanej,  spodziewanej nowej sytuacji, zamykamy pozycje, zamrażamy transakcje, ustalamy warunki postojowego, analizujemy ile i kiedy pracowników zwolnić, jak wykorzystać dostępną wszelaką pomoc publiczną. Wreszcie kalkulujemy na ile czasu wystarczy zgromadzonych zapasów – towaru, części zamiennych, gotówki, …

Pierwsza pomoc dla najsłabszych

Nie jestem dziś po żadnej ze stron – wynajmujących i najemców – więc mogę spróbować reprezentować obiektywizm. Nie jestem wyznawcą polityki obecnego rządu, ale należy chyba obiektywnie stwierdzić, że podjęte na tym etapie działania są raczej trafne. W sytuacji krytycznej najpierw pomagamy najsłabszym. Ratujemy i podajemy przysłowiowy tlen tym, którzy już, nomen omen, mają problemy oddechowe.

Trudno więc się dziwić, że rząd nie zwracając uwagi na wynajmujących podaje najpierw pomocną dłoń najemcom – mniejszym firmom, często rodzinnym, franczyzobiorcom wielkich marek, ogromnej grupie firm i działalności, którzy już zaraz mogą wpaść w zapaść.

Wystarczy choćby tylko spojrzeć na ostatnio prezentowane wyniki finansowe spółek z tej branży notowanych na GPW. Weźmy dla przykładu tylko GTC, EPP, Echo. Każdy z tych podmiotów zarobił w ubiegłym roku kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt milionów EUR czystego zysku. Zapewne są to dobrze zarządzane firmy i z takich zysków z poprzednich lat mają zgromadzone odpowiednie zapasy. Przysłowiowe „tłuste koty” nie mają więc „problemów oddechowych” już teraz. Na przestrzeni wielu poprzednich lat mieli przynajmniej szansę zgromadzić odpowiedni „tłuszcz”, aby przeżyć ten kryzysowy czas.

A przeżyć to jest odpowiednie dziś słowo. Bo nie mówimy tutaj o pogorszeniu kondycji pacjenta, a o zachowaniu „czynności życiowych”. Dotyczy to  wielu średnich , mniejszych i drobnych najemców. I nie dotyczy to tylko czasu pandemii ale także długiego okresu po jej zakończeniu. Trudno bowiem spodziewać się, że nagle po odmrożeniu zakazów ludzie rzucą się do sklepów i konsumpcja z dnia na dzień wróci do poziomu sprzed kryzysu. Spodziewany spadek obrotów w pierwszych miesiącach po ponownym otwarciu sięgnie około 70%.

„Tłustość” rozleniwia

Oczywiście należy zrozumieć głos oburzenia niektórych wynajmujących, którzy płacą podatki w Polsce (przynajmniej częściowo) i – cytując klasyka – pomoc im się po prostu należy.  Ale są wśród wielkich korporacji i takie, które same z siebie jeszcze przed propozycjami tarczy antykryzysowej zamroziły pobieranie czynszów od najemców. A wśród najemców są tacy, których zarządy rezygnują z pobierania pensji, solidaryzując się z pracownikami, których też zapewne czeka ciężki okres.

Poza obiektywnie dobrymi pomysłami i decyzjami rządu na tym etapie kuracji (pomijam tutaj sposoby i procedury, które pozostawiają sporo do życzenia, a o których wypowiadano się już szeroko na tym forum), to jednak wyraźnie widać dobre przygotowanie organizacji wspierających działalność firm najemców. POHID czy szybko powołany do życia Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług dały radę!

Słabo na ich tle wypadła PRCH i inne gremia reprezentujące wynajmujących, którzy od lat mało efektywnie współpracują ze sobą. A może to jest tak, że właśnie słabość i kruchość łączy w trudnym czasie, a „tłustość” rozleniwia?! To by też potwierdzało słuszność obranej na tym etapie strategii działań i kierunek w którym poszła pomoc państwa.

Kto ma pieniądze ten przeżyje

Na naszych oczach świat się zmienia, Europa się zmienia, Polska się zmienia. Kto by pomyślał jeszcze miesiąc, dwa temu, że wszystkie niemal kraje europejskie zamkną swoje granice? Izolujemy się przeciw pandemii wirusa, ale też za chwilę będziemy się izolować ratując swoje gospodarki, rodzime biznesy, chroniąc rynki zbytu, rynki pracy, zakłady produkcyjne. Niestety. Trudno więc też się dziwić, że pomoc rządowa ma płynąć w ogromnej mierze do polskich podmiotów i podmiotów będących własnością polskiego kapitału. A takich zdecydowanie więcej jest wśród najemców niż wynajmujących.

I znowu trzeba uderzyć się w piersi i obiektywnie stwierdzić, że jeszcze do niedawna powszechne było, i nadal jeszcze gdzieniegdzie jest, rejestrowanie swoich biznesów nieruchomościowych na Cyprze, Jersey, Virgin Island i bliżej: w Amsterdamie, Lichtensteinie czy Luksemburgu. Można zaryzykować tezę, że niech rządy tych krajów pomagają swoim przedsiębiorcom i swoim firmom, czemu oczekiwać tego od rządu polskiego. A ilu wielkich graczy europejskich czy światowych jest dziś właścicielami działających w Polsce polskich wynajmujących? Zdecydowana większość. Czy właściciele z Francji, Holandii, USA, Niemiec zdecydują się zostawić zyski wypracowane w spółkach w Polsce, w sytuacji pogłębiającego się kryzysu, czy nakażą wypłatę gotówki w formie dywidend i innych transferów korporacyjnych agregując środki na swoich rachunkach? Tego nie wiemy. Ale wiemy, że w takich czasach wszędzie – od Frankfurtu, przez Wiedeń i Londyn, po Budapeszt i Warszawę – w biurach (a raczej na video konferencjach), mówi się w tym czasie, że „cash is the king”. Kto ma pieniądze ten przeżyje.

Banki jako instytucja zaufania publicznego

Spadki kapitalizacji giełdowych spółek z naszej branży nie pozostaną obojętne dla ich akcjonariuszy i większościowych właścicieli ze świata. Wpłyną one także znacząco na relacje wynajmujących z najemcami i bankami, które finansują w ogromnym stopniu ich działalność. To system naczyń połączonych. Każdy musi sobie zdawać z tego sprawę. Także najemca objęty rządową pomocą.

Oczywistym jest więc to, że nie można pozostawić wynajmujących bez żadnej systemowej pomocy, myśląc, że sami sobie poradzą i przeżyją ze zgromadzonych zapasów. Grozi to załamaniem całego ekosystemu branży retail w Polsce i w Europie. Ogromną rolę odegrać muszą tutaj banki wsparte systemowo przez budżet krajowy i instytucje do tego powołane. Banki muszę stać się rzeczywiście instytucjami zaufania publicznego, tak jak je historycznie postrzegano, kiedy powstawały. Wracamy do podstaw funkcjonowania biznesu. Warto o tym pamiętać i starać się na każdym etapie myśleć o całym łańcuchu pokarmowym tego biznesu. A przede wszystkim dbać o to, aby cały układ oddechowy był stabilny i dawał życiodajny tlen każdemu z graczy. Każda „zadyszka”, czy „ostra niewydolność oddechowa” czy to najemców, czy wynajmujących, może „zarazić” wszystkich uczestników tego rynku.

Starajmy się wszyscy wyjść z tego obecnego stanu kryzysowego w miarę zdrowi dbając o siebie nawzajem….

Autorem komentarza jest Rafał Twarowski: przedsiębiorca, konsultant, ekspert rynku nieruchomości. Były prezes zarządu ECE Projektmanagement, Tebodin, SAP-Projekt, Elin-EBG, wiceprezes Apsys Polska.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Newsletter SCF News | Retailnet.pl

Codziennie nowe informacje dla profesjonalistów rynku centrów handlowych.