[WYWIAD] Adam Ringer, Green Caffe Nero: nasza tarcza jest z tektury

Kluczowe będzie zaangażowanie państwa. Z naszego punktu widzenia najważniejsze obok czynszów są koszty pracownicze. W państwach zachodnich mamy dofinansowanie pensji na poziomie 80 proc. Pod koniec ubiegłego tygodnia rząd szwedzki ogłosił, że będzie skupował obligacje firm! Tego u nas nie ma. Mamy tarczę, która jest z tektury – w wywiadzie dla Retailnet.pl mówi Adam Ringer, Prezes Zarządu Green Caffe Nero.

Od trzech tygodni żyjemy w nowej rzeczywistości. Jak zmieniła się ona z perspektywy Green Caffe Nero?

Dla nas zmiany zaczęły się wcześniej. Już ostatni tydzień przed wejściem w życie rozporządzenia o zamknięciu gastronomii był dla nas trudny. Mieliśmy olbrzymie spadki sprzedaży. Sama decyzja o zamknięciu została zakomunikowana na kilka godzin, przed jej wejściem w życie. Nie dostaliśmy takiej szansy jak w Anglii, gdzie gastronomia miała jeden dzień na zamknięcie biznesu. Tak więc, w piątkowy wieczór, 13 marca mieliśmy nasze kawiarnie „załadowane”  na weekend. Straty towarowe były ogromne. Oczywiście to co się dało oddaliśmy do banków żywności.

Potem przyszły decyzje dotyczące pracowników. Z wyjątkiem paru osób wszyscy zostali postawieni w stan „postojowy”. Podjęliśmy bowiem decyzję by, tak długo jak się da, nikogo nie zwalniać. Teraz jesteśmy na etapie analizowania tego co znalazło się w tzw. Tarczyn Antykryzysowej, bo jej zapisy, nawet dla ekspertów,  nie są jasne. Tam jest mnóstwo wątpliwości i pytań, które kierujemy do prawników i innych ekspertów. Odpowiedzi które dostajemy są dalece sprzeczne. Każdy mówi co innego, a zdarza się i tak, że ci sami eksperci zmieniają zdanie w ciągu dwóch dni. Generalnie wygląda jednak na to, że bardzo niewiele będzie z tego realnej pomocy.

Artykuł 15 ze Specustawy jest jednak precyzyjny. Na czas zakazu handlu Pana kawiarnie, które są zlokalizowane w centrach handlowych, są zwolnione z czynszu, bo umowy najmu zostały zawieszone.

Oczywiście z punktu widzenia najemcy jest to bardzo przyjemny podarunek kosztem centrów handlowych. Ale całej reszty ja nie rozumiem. Gdyby bowiem sztywno stosować ten zapis to powinniśmy już demontować nasze kawiarnie. To są jakieś kompletne absurdy. Nie ma słów na to co ustawodawca wymyślił. To prawo, które nie będzie działało. My nie mamy zamiaru demontować urządzeń i wywozić mebli z lokali które mamy w galeriach handlowych. Kolejne pytanie: co to znaczy, że w ciągu trzech miesięcy po zniesieniu zakazu handlu trzeba złożyć ofertę?

Ustawa mówi, że najemca ma trzy miesiące na złożenie oferty woli przedłużenia obowiązywania umowy na dotychczasowych warunkach, o okres obowiązywania zakazu przedłużony o sześć miesięcy. Powiedzmy więc, że umowa była do końca 2020. to będzie ona przedłużona od końca czerwca 2021 plus okres zakazu handlu. A jeśli tego nie zrobi,  czyli nie będzie chciał przedłużyć umowy na dotychczasowych warunkach, to będzie musiał zapłacić zawieszony czynsz.  

Dalej widzę sporo niejasności, Co bowiem dzieje się w okresie tych trzech miesięcy potrzebnych na złożenie woli? Mamy płacić czynsz czy nie? Jeśli tak, to jaki? Co będzie jeśli odwieszanie stanu nie odbędzie się jednym aktem, tylko powolnymi zwolnieniami? Np. że na sali nie może przebywać więcej niż 10 klientów? A to jest bardzo prawdopodobne. Czy wtedy ma obowiązywać pełen czynsz?

Ale wracając do zawieszenia umów czynszu, to patrząc na to z perspektywy wynajmujących trudno mi zrozumieć jak można komuś zrobić taki numer. To znaczy stwierdzić, że przez jakiś czas nie będą oni mieli przychodów i nie dostaną żadnego odszkodowania. Rozwiązania jakie wprowadził rząd są możliwe tylko w ramach wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. De facto mamy taki stan. Wiadomo dlaczego nie mamy go de iure, bo z jednej strony są wybory, a z drugiej obowiązek wypłacania odszkodowań. Spodziewam się jednak, że posypią się pozwy przeciwko polskiemu rządowi. I pewnie skończy się to w Brukseli.

W galeriach handlowych ma Pan tylko 8 z 70 kawiarnii. Jak wygląda sytuacja w tych 62, które są w biurowcach lub przy ulicach?

W wielu umowach mamy klauzule,  że jeśli nie z naszej winy nie możemy prowadzić działalności, to nie mamy obowiązku opłacania czynszu. Mamy 8 lokali miejskich, gdzie już widać, że będziemy mieli ulgi. Chociaż w niektórych miastach nie do końca wiadomo jaka jest sytuacja. Na przykład prezydent Warszawy Trzaskowski raz mówi jedno, raz drugie. Ale w Krakowie już wiadomo, że tych czynszów nie będzie. Dalej nie wiemy co z dworcami kolejowymi, gdzie mamy dosyć dużo lokali. PKP milczy w tej sprawie.

Z pozostałymi wynajmującymi mamy długie, dobre relacje oparte na tym ,że zawsze na czas płacimy czynsz, więc negocjacje które z nimi prowadzimy powinny iść w dobrą stronę. Często są to indywidualni właściciele, którzy obciążeni są kredytami, Na szczęście ładnie zachowują się banki, które dają im odroczenie spłaty tych kredytów.

 Jak z perspektywy Pana firmy wygląda reakcja banków na ten kryzys?

Zacznijmy może od tego, że w ramach rozwiązań antykryzysowych Bank Gospodarstwa Krajowego daje gwarancje do wysokości 800 tys. euro. To jest mniej więcej nasz tygodniowy obrót. Czyli te gwarancje rządowe są tylko dla małych firm. Dla dużych nie ma nic. Pewnie banki też czekają na na jakąś inicjatywę wyższych gwarancji państwowych dla większych firm, bo z dotychczas ogłoszonych wielu nie pomogą. W tej sytuacji banki co najwyżej przesuwają płatności.

Czyli brakuje rozwiązań systemowych.

Brak gotowych rozwiązań nie jest tym czego w obecnej sytuacji najbardziej mi brak. Rozumiem, że to jest proces. Będziemy mieli drugą, trzecią, czy czwartą tarczę.  Najbardziej brakuje mi uspokajającego głosu.  Angela Merkel zadeklarowała, że w Niemczech żadna zdrowa firma nie zbankrutuje z powodu koronawirusa. Tego w Polsce nikt nie powiedział.

Doświadczenia wielkiego kryzysu sprzed II wojny światowej i kolejnych kryzysów jasno mówią, że państwo nie może być biernym obserwatorem,  ale musi czynnie włączyć się w procesy. Czy pan wie, że giełda w USA wróciła do poziomu roku 1929 dopiero w roku 1951? Były szef Rezerwy Federalnej Ben Bernanke. który jak sam mówił całe życie studiował Wielki Kryzys, mówi że błąd polegał na tym, że pozwalano na masowe bankructwa, przez co zerwał się łańcuch powiązań gospodarczych. Rynek wymaga więc płynności finansowej.

I to widać na naszym przykładzie. W połowie marca mieliśmy otworzyć dwie nowe kawiarnie. To jest inwestycja rzędu 2,5 mln. złotych. Przy otwarciu tych lokali współpracujemy z dwoma niewielkimi firmami budowlanymi,  dla których jesteśmy dominującym klientem. Podobnie jesteśmy dominującym klientem dla zakładów stolarskich czy kowalskich. Kolejni to dostawcy urządzeń, architekci. Wszyscy oni dzwonią z pytaniami o płatności. Zapłacimy wszystko, ale najpierw musimy dogadać się z bankiem. Nie widzę innego rozwiązania jak szerokie gwarancje państwa dla banków. Bo tylko wtedy uruchomione zostaną nowe linie kredytowe.

 Jak Pan widzi przyszłość swojej firmy?

Nie mam wątpliwości, że przeżyjemy. Ale kluczowe będzie zaangażowanie państwa. Z naszego punktu widzenia najważniejsze obok czynszów są koszty pracownicze. W państwach zachodnich mamy dofinansowanie pensji na poziomie 80 proc. Pod koniec ubiegłego tygodnia rząd szwedzki ogłosił, że będzie skupował obligacje firm! Tego u nas nie ma. Mamy tarczę, która jest z tektury.

Rozmawiał: Radosław Rybiński

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Newsletter SCF News | Retailnet.pl

Codziennie nowe informacje dla profesjonalistów rynku centrów handlowych.