[WYWIAD] Krzysztof Bajołek, Medicine i Answear.com: część firm może upaść, część zostać przejęta

krzysztof-bajolek-medicine

Słabsze firmy z tradycyjnego retailu mogą upaść, rynek może się mocno przerzedzić. Warto zadbać o szybką odbudowę rynku, inaczej wyprą nas podmioty globalne i chińskie. Każdy kryzys dla jednych oznacza problemy, dla innych okazje rynkowe na umocnienie swoich pozycji i długoterminowe ponadprzeciętne zyski – mówi w wywiadzie udzielonym redakcji retailnet.pl Krzysztof Bajołek, właściciel marki Medicine i e-platformy Answear.com.

Na ile rozwiązania, które znalazły się w Tarczy Antykryzysowej, będą pomocne dla firm takich jak Pańskie? 

Będą pomocne, ale absolutnie niewystarczające. Postojowe na czas zamknięcia sklepów, dopłaty do wynagrodzeń pracowników dla firm które najbardziej ucierpiały, czy zwolnienia czynszowe na okres zamknięcia sklepów to zdecydowanie dobre rozwiązania. Ale skala problemów związana w zasadzie z całkowitym wyhamowaniem handlu stacjonarnego, a także dużej części gospodarki, jest olbrzymia. Jeśli nie chcemy szybko pogrążyć się  w kryzysie, potrzebne są szybkie i dalej idące rozwiązania.

O jakich, dalej idących rozwiązaniach, Pan mówi? 

Przede wszystkim trzeba uregulować, jak będzie wyglądała kwestia związana z płaceniem czynszów już po ponownym otwarciu sklepów. Wiadomo, że handel w centrach handlowych jeszcze długo nie wróci do normalnych poziomów. Myślę, że propozycja 8 proc. od przychodów złożona przez firmy zrzeszone w ZPPHIU jest właściwym rozwiązaniem, dzielącym w miarę możliwości sprawiedliwie wpływy pomiędzy obydwie strony, czyli najemców i wynajmujących. Im szybciej nastąpi odbicie, tym wszystkim będzie łatwiej. Jeśli kryzys potrwa jednak dłużej, to obydwie strony będą solidarnie cierpieć dłużej. Moim zdaniem takie rozwiązanie ma tę zaletę, że obydwie strony powinny współdziałać na rzecz odbudowy tego rynku. Oczywiście centra handlowe powinny dostać jakąś formę wakacji od spłat rat kredytowych i odsetek ze strony banków finansujących. Takie odgórne rozwiązania muszą się pojawić jeśli nie chcemy toczyć długich sporów pomiędzy stronami. W ich efekcie w bardzo trudnej sytuacji znajdą się zwłaszcza mniejsi najemcy.

Na rynku dramatycznie zaczyna brakować gotówki.

Zgadza się, dlatego najważniejszym aspektem w tej chwili jest uruchomienie kredytów dla firm, które ucierpiały na kryzysie. Takie kredyty są potrzebne na już, nie pod koniec kwietnia, bo firmy zaczną tracić płynność. Trzeba pamiętać, że im później dostarczymy im środki, tym dłużej firmy będą w gorszej sytuacji. Doprowadzi to do tego, że powstaną zatory płatnicze, więcej ludzi straci pracę  i na reanimację całego rynku potrzeba będzie więcej gotówki. W tym zakresie trzeba działać szybko.

A co ze zwolnieniami z płacenia składek ZUS?

Osobiście jestem zwolennikiem zwolnień z ZUS nie tylko dla mikro przedsiębiorców, bo to uchroniłoby wiele miejsc pracy. Na tę chwilę czysta kalkulacja kosztów utrzymania pracownika powoduje, że wiele firm decyduje się na duże redukcje, a to nie będzie pomagać w odbudowie rynku. Uważam, że można to zrobić, np. kosztem podwyższenia wieku emerytalnego.

Jak wyglądają obecnie relacje z właścicielami centrów handlowych, którzy nie ukrywają, że zapisy o zamrożeniu czynszów i innych opłat uważają za krzywdzące ich stronę?

Wynajmujący zachowują się różnie, są tacy którzy rozumieją sytuację i już potwierdzili, że za czas zamknięcia sklepów nie będą naliczać czynszów i opłat. Ale są też tacy, którzy przysyłają faktury po staremu, albo chcą naliczać opłaty za przechowanie towaru…

W jaki sposób rozwiązać ten impas?

Aby nie wejść w długie spory i negocjacje, chcąc chronić mniejszych i słabszych najemców, których jest na rynku bardzo dużo, potrzebne są odgórne regulacje zarówno na czas zamknięcia galerii jak i w okresie przejściowym po otwarciu. Takim regulacjom muszą oczywiście towarzyszyć zwolnienia z odsetek i rat kredytów dla wynajmujących, jak i przedłużenie okresu trwania umów. Znalezienie kompromisu w tej sprawie jest w interesie wszystkich uczestników rynku, łącznie z bankami, samorządami i państwem.

Na ile Pana zdaniem wszystkie wydarzenie i wyzwania związane z pandemią koronawirsua zmienią rynek retailowy w Polsce?

Myślę, że obecna sytuacja przyspieszy naturalne procesy, które i tak już obecnie dzieją się na rynku. Słabsze firmy z tradycyjnego retailu mogą upaść, rynek może się mocno przerzedzić. Ważne, aby nie zubożał za bardzo, bo szkoda tysięcy ludzi pracujących w branży i wielu ciekawych lokalnych marek, które w ostatnim czasie szybko rosły na trendach „socjalowo -lokalsowych”, ale teraz mogą upaść z powodu utraty płynności.

A co z e-commerce? Może być zwycięzcą tej sytuacji? 

E-commerce w naszej branży rzeczywiście może wyjść z tego kryzysu zwycięsko, ale raczej w dłuższym  terminie. W krótkim też ucierpi, bo ubrania czy buty to nie są te produkty, które ludzie obecnie najbardziej potrzebują. Dla wszystkich idą trudniejsze czasy, choć jestem przekonany, że długookresowo sprzedawcy online zyskają na tym kryzysie, bo przyzwyczajenia klientów, obecnie siedzących w domach, buszujących po internecie i mających obawy do zatłoczonych galerii handlowych, będą procentować.

Kiedy spodziewacie się Państwo “odbicia” wyników i powrotu na ścieżkę wzrostową?

Trudno powiedzieć. Zależy, jak dalej będzie wyglądał rozwój pandemii, kiedy na nowo otworzymy sklepy, na ile klienci po otwarciu będą czuli się bezpieczni, będą chcieli wrócić do centrów handlowych i normalnych zwyczajów i zachowań.

Dużo zależy również od skuteczności naszego Państwa, czy tarcze antykryzysowe okażą się skuteczne, czy bardziej papierowe. Jak dużo firm zbankrutuje, ile osób straci pracę, jakie nastroje będą panować na rynku i wśród konsumentów.  Pytanie brzmi również, czy potrafimy później skutecznie stymulować odbudowę rynku konsumpcyjnego.

Jest na to jakaś recepta?

Moim zdaniem przydałoby się przywrócenie handlu w niedzielę, bo to poprawiało by warunki robienia zakupów, bezpieczeństwo, komfort życia społeczeństwa, pomogło napędzać  rynek wewnętrzny, turystykę weekendową i handel przygraniczny.

Handel jest ważną dziedziną naszej gospodarki. Polska jest najsilniejszym graczem w Europie Środkowo- Wschodniej w tym sektorze. Do Polski przyjeżdżają na zakupy konsumenci ze wszystkich krajów ościennych, polskie firmy skutecznie wychodzą za granicę ze swoimi markami. Warto zadbać o szybką odbudowę tego rynku, inaczej wyprą nas podmioty globalne i chińskie i to one zdecydują jakie produkty będą sprzedawane na naszym rynku, gdzie będą produkowane, gdzie będą centrale firm, a co za tym idzie gdzie będą odprowadzane podatki. Każdy kryzys dla jednych oznacza problemy, dla innych okazje rynkowe na umocnienie swoich pozycji i długoterminowe ponadprzeciętne zyski. Od nas przedsiębiorców i od naszego państwa zależy, czy wyjdziemy z tego z tarczą, czy na tarczy…

Rozmawiał: Łukasz Izakowski

Facebook
LinkedIn
NAJNOWSZE INFORMACJE
REKLAMA
PARTNERZY PORTALU
SCF DATABASE
Scroll to Top